<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<!-- generator="FeedCreator 1.7.2" -->
<rss version="2.0">
    <channel>
        <title>Karol Wach - BusBlog w serwisie InfoBus</title>
        <description>Blogi o tematyce związanej z transportem publicznym</description>
        <link>http://www.infobus.pl</link>
        <lastBuildDate>Fri, 03 Sep 2010 09:23:56 +0100</lastBuildDate>
        <generator>FeedCreator 1.7.2</generator>
        <item>
            <title>Po co Warszawie klimatyzowane autobusy?</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=565</link>
            <description>&lt;P class=MsoNormal&gt;Po co Warszawie klimatyzowane autobusy? Codziennie próbuje znaleźć odpowiedź na to pytanie. Bo codziennie jeżdżę korzystając z usług stołecznych przewoźników &amp;#8211; Michalczewski, Mobilis, MZA i PKS Grodzisk Mazowiecki. Każdy z tych przewoźników (tu jeszcze w kolejności&amp;nbsp; alfabetycznej) ma w swojej flocie pojazdy wyposażone w klimatyzację. Niestety. Spora większość tych pojazdów tę klimę tylko ma. Problem powraca co rok. Gdy zaczyna się lato stołeczne (pewnie nie tylko) autobusy zamieniają się w jeżdżące piekarniki. I tak oto jeżdżąc dzień w dzień po Warszawie tymi piekarnikami pozwoliłem sobie zrobić swój prywatny ranking przewoźników, biorąc pod uwagę jedyne kryterium wyboru &amp;#8211; włączona klimatyzacja. Pierwsze miejsce dla ITS Michalczewski. Przegubowe lwy w zdecydowanej większości przypadków ową klimę mają włączoną. Z rzadka trafiają się jeszcze oporne przypadki. Drugie miejsce dla MZA. W Solarisach klimatyzacja działa lub nie działa. Nie ma reguły, nie znalazłem też klucza tej działalności ,więc nigdy niczego pewnym być nie można. Można za to mieć nadzieję, że trafi się na egzemplarz z klimatyzacją włączoną. Mobilis &amp;#8211; ostatnie miejsce na podium, rzadziej Klima nie działa niż działa. No i Scanie z grodziskiego PKS-u. Najczęściej jeździłem nimi na linii 150 i 191. I mówię całkiem szczerze &amp;#8211; nigdy nie trafiłem na działającą klimatyzację. Nie wiem, może miałem wyjątkowego pecha&amp;#8230; &lt;/P&gt;
&lt;P class=MsoNormal&gt;Po co zatem Warszawie klimatyzowane autobusy? Na szczęście przy niedużej odrobince szczęścia w stolicy trafić jeszcze można na Ikarusa. Nie ma klimy, za to można otworzyć wszystko, co się da. I jest fajnie. Nie fajnie ma za to były rzecznik prasowy PKP Intercity. O tym, że praca rzecznika pracą niełatwą jest wiadomo od dawna. Ów rzecznik bohaterem mojego blogu nie jest pierwszy raz. Po raz pierwszy w mojej krótkiej karierze blogowicza punktował stwierdzeniem, iż On w gorszych warunkach dojeżdża z Ursynowa do Centrum niż pasażerowie Spółki PKP Intercity z&amp;nbsp; Żyrardowa do Warszawy. O ile tamta wypowiedź mogła być nieładnie mówiąc wkurzająca, o tyle ta, za którą PKP Intercity (podobno za to) wywaliły Go z pracy była słuszna i rzeczowa. Przynajmniej z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora. Niewtajemniczonym śpieszę wyjaśnić, że o owy Żyrardów znów poszło. Dokładnie po likwidacji pociągów TLK do Łodzi rzecznik PKP Intercity, zapewne w trosce o pasażerów, zarekomendował im konkurencję &amp;#8211; Koleje Mazowieckie a w domyśle pewnie też InterRegio. Tego szefostwo Intercity zdzierżyć nie mogło i nie zdzierżyło. Nie od dziś przecież wiadomo, że Grupa ma alergie na Przewozy Regionalne a i Kolei Mazowieckich przesadną sympatią też pewno nie darzy. No i rzecznik poleciał, za to &amp;#8230; pociągi wróciły. Nie na długo, ale zawsze. Na koniec dobra wiadomość dla pasażerów Spółki PKP Intercity. Fioletowe TLK na trasie Warszawa &amp;#8211; Kraków jest dziś tam, gdzie były rzecznik PKP Intercity, czyli w czarnej d&amp;#8230; . Drodzy pasażerowie. Polecam InterRegio za 40 zł! I mam nadzieje, że ja za to nie polecę. Myślałem nawet, czy nie napisać, że mój szef ma sam więcej oleju w głowie niż cała Grupa razem wzięta, ale nie wiem, czy takim stwierdzeniem nie obraziłbym swojego szefa&amp;#8230;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Tue, 13 Jul 2010 10:19:49 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>Pięć lat TLK. Czy będzie dziesięciolecie?</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=548</link>
            <description>&lt;P class=MsoNoSpacing&gt;PKP Intercity szumnie obchodzi 5-lecie istnienia Tanich Linii Kolejowych. Jak każde urodziny obchodzić należy z prezentami, tak i w grupie PKP o prezentach nie zapomniano. Otóż troskliwe oko spółki &amp;#8211; matki wspierane przez wpływowego, acz milczącego ojca, dopilnowało, by spółka &amp;#8211; siostra zafundowała prezent innej spółce &amp;#8211; siostrze. I ta zafundowała. Jak to zwykle bywa na prezentach najlepiej wychodzą ci trzeci, a więc InteRegio poszły się bujać! I wszystko już zostaje w rodzinie. Jednej, wielkiej, kolejo...., nie pekapeowskiej. Aż strach pomyśleć co będzie za 5 lat, kiedy to TLK świętować będą, albo i nie, urodziny dziesiąte. Może inna spółka &amp;#8211; córka odetnie prąd. Ot taka moja mała podpowiedź. Urodziny urodzinami, a pracować trzeba &amp;#8211; jak to mówi jeden z moich ulubionych działaczy &amp;#8222;społecznych&amp;#8221;. Otóż to, święta racja. A więc jest impreza, są krówki i inne pierdoły, a teelki dzielnie mkną po polskich szlakach. Czasem tylko jakiś zonk! Wybrałem się ostatnimi czasy do pierwszej stolicy Polski (dla niewtajemniczonych &amp;#8211; Gniezno). Miasteczko całkiem przyjemne, na liniach Autosany H9-35, miejscowy PKS też kilka ciekawych wynalazków posiada, jakieś renówki, Irizar się trafił, więc w sumie było na co popatrzeć. Popatrzyłem kilka godzin i trzeba było wracać. Do Poznania. Pociągiem. Bilet po wielkich trudach kupiony, pani w kasie sama nie za bardzo wiedziała dla jakiej spółki pracuje, bilet na TLK wreszcie jednak sprzedała. Trudno się jednak dziwić, że pewna nie była do końca, do dziś pewnie nie jest przekonana czy dobrze zrobiła, w Gnieźnie bowiem TLK nie jeżdżą. To znaczy jeżdżą, ale nie jeżdżą. To znaczy jeżdżą, ale na rozkładzie ich nie ma. Są za to pociągi pospieszne, które są, ale ich nie ma. To znaczy jeżdżą, ale nie jeżdżą, według rozkładu nie jeżdżą, bo tak to jeżdżą. To znaczy jeżdżą, jak dojadą. Bo mój nie dojechał. To znaczy kiedyś może dojechał. Ale się spóźnił &amp;#8211; 80 minut. Jak na Polskę chyba nie wiele. To znaczy nie wiem do końca czy dojechał, bo&amp;nbsp; nie czekałem. Pojechałem innym. Ale też TLK. I to co PKP Intercity zaprezentowały, myślałem, że nazwa jakoś zobowiązuje, trochę mnie zmartwiło. Nie chcę być jakoś wybitnie złośliwy w tym momencie, ale stan wagonów owej spółki jest co najmniej niezadowalający. Obawiam się, że kolejnego pięciolecia te wagony nie przetrwają. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Fri, 14 May 2010 11:13:49 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>Kierowco posprzątaj sobie autobus sam!</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=530</link>
            <description>&lt;P&gt;Kiedy zaczynałem swoją busblogową działalność pozwoliłem sobie pierwszy wpis poświęcić wypowiedziom &amp;#8222;złotoustych&amp;#8221; czyli rzeczników prasowych. Długo, długo, od tamtego momentu właśnie, nie działo się nic, aż do dziś. Siadam oto rano do codziennego &amp;#8222;przeglądu prasy&amp;#8221; i czytam stronę TVN Warszawa. I oczom nie wierzę. &amp;#8222;ZTM walczy z maskotkami&amp;#8221;. O co chodzi, przecież dopiero co promowali maskotkę właśnie, którą opisałem nawet w swojej pracy dyplomowej, a tu już im się odmieniło? Ale nie. Otóż ZTM walczy z maskotkami, które swoje miejsce na ziemi znalazły w kabinie autobusowej. I tu głos oddajmy rzecznikowi ZTM: &amp;#8222;Jeśli maskotka poprawia humor kierowcom, to może im poprawiać poza godzinami pracy&amp;#8221;. Cóż. Czytam dalej. I co się dowiaduję? Że ZTM walczy także z szalikami kibicowskimi. I tu zaczynam się już poważnie zastanawiać czy słusznie. No bo tak. Taki szalik faktycznie trochę strach w kabinie powiesić, bo przecież jak się nie spodoba kibicom to mogą podpalić autobus, pobić kierowcę, wybić szybę, wyłamać drzwi&amp;#8230; Nie wiem co jeszcze. Ale pomysłowi są niewątpliwie. W ubiegłą sobotę jadę sobie przez jedno z byłych miast wojewódzkich, dojeżdżam do świateł, zatrzymuję się i oglądam sobie stojącego trochę przede mną Neoplana. Patrzę i &amp;#8230; tu mnie totalnie zatkało. Jeden z jegomości wysiada z tegoż Neoplana na środku ulicy taszcząc przed sobą połówkę drzwi. Kilka sekund później owych jegomości było więcej. Co było dalej nie wiem. Dałem po wstecznym i zwiałem. W lusterku widziałem tylko kilka pędzących radiowozów na sygnałach. Czyli pewno się działo. W każdym razie szalik w kabinie &amp;#8211; kierowca odważny! Ale. Jest jeszcze druga medalu. Reprezentacja. Co by to komu szkodziło, żeby w kabinie autobusu zawisł granatowo-czerwono-biały szalik piłkarskiej reprezentacji Polski (kto oglądał ostatni mecz wie o co chodzi). On chyba nie wywołałby uczuć odzwierzęcych. Ale znowu, ten medal ma jeszcze trzecią stronę. Bo w polskie barwy narodowe granatowo-czerwono-białe swoje pociągi malują przecież Przewozy Regionalne (jakiś sponsoring się szykuje, tylko kto kogo ma sponsorować?). Ba, zaczęły malować nawet wcześniej niż odkryli je sami ich twórcy. No a z tymi pociągami to już różnie bywa. Wywalona szyba albo jakieś arcydzieło namalowane to raczej nic nowego. Czyli jednak barwy narodowe też wywołują negatywne odczucia. No to skoro bez maskotki i szalika to może chociaż w ładzie, czystości i porządku. Ale też nie. Znaczy tak, ale tylko wtedy, jak kierowca sobie sam posprząta. Wtedy tak, będzie miał czystą kabinę. Mało tego, środki czystości musi kupić sam. &amp;#8222;Takiego obowiązku nie mają, natomiast doskonale wiedzą, że ich miejsce pracy, czyli kabina kierowcy, świadczy po prostu o nich&quot; &amp;#8211; przekonuje rzecznik MZA. Dla mnie komedia. A może tragikomedia. Proponuję iść dalej, niech piloci też sprzątają swoje miejsce pracy w samolotach, a pasażerowie sami biorą sobie kanapki. Będzie taniej.&lt;/P&gt;
&lt;P&gt;Na szczęście Koleje Mazowieckie mają nowego-starego rzecznika. To cieszy! &amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Thu, 25 Mar 2010 19:31:59 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>Świdnik skazany na busy?</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=525</link>
            <description>&lt;P&gt;Robiąc codziennie przegląd prasy na potrzeby portalu TransInfo natrafiam dość często na totalne głupoty, które są tak niewyobrażalne, że aż trudno mi uwierzyć, iż dzieje się to naprawdę. A jednak. Bezapelacyjnym numerem 1 ubiegłego tygodnia są władze miasta Świdnik, które stwierdziły, że im komunikacja miejska nie jest potrzebna. Bo? Bo i tu cytat&amp;nbsp; Wyborczej &amp;#8222;- Po co tworzyć komunikację alternatywną dla tej, która już działa? - mówi Artur Soboń, sekretarz urzędu miasta w Świdniku.&amp;#8221;. I ja w tym momencie zastanawiam się, czy Pan sekretarz urzędu miasta opuścił choć raz swoje miasto i widział działającą komunikację? Bo skoro kilka jeżdżących bez ładu i składu busów nazywa on komunikacją to chyba nie! A może jednak widział i wie, tylko udaje. No bo po co psuć biznes miejscowym bursiarzom. Pytanie tylko czy urzędnik tym właśnie powinien kierować się w swojej pracy? Przecież obowiązkiem samorządu jest zapewnienie swoim mieszkańcom komunikacji. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że murem za sekretarzem stoi tamtejsza Rada. Dlaczego zatem Świdnik nie korzysta z szansy, jaką stwarza mu lubelski ZTM? Domyślam się, że oprócz miejscowego biznesu w grę wchodzi także kasa, którą na utrzymanie linii miejskich trzeba byłoby wyłożyć. A po co płacić, skoro można nie płacić. A ty mieszkańcu jedź busem, nie bo chcesz, ale bo musisz. I przy każdej dziurze, w którą wpada twój dostawczak, nazywany szumnie busem, dziękuj władzy, że zapewniła ci nie lada podróż a la skrzynka z ziemniakami. Z drugiej strony kogo sobie wybraliście tego macie. Ale wybory już niedługo. Te dziury zapamiętałem z autopsji. Będąc kiedyś w Lublinie postanowiłem, że przejadę się &amp;#8222;Soliną&amp;#8221;, ale też na tym ciekawszym odcinku z Zamościa do Lublina, a dalej dopiero do Warszawy. A co, mnie też coś przyjemnego się należy, pozostałe sprawy załatwiane w Lublinie właśnie do przyjemności już nie należały. Pech chciał, że do wyboru na trasie Lublin &amp;#8211; Zamość miałem stopa albo busa. Zaryzykowałem i pojechałem busem. Jakaż to była podróż! Nie zapomnę jej do końca życia. Zanim jeszcze ruszyliśmy z &amp;#8222;dworca&amp;#8221; pot lał się ze mnie strumieniami. Sauna to w zestawieniu z busem pikuś. Jedynymi otwieralnymi w tym pseudoautobusie otworami były drzwi. Ruszył. Jazda jak w starachowickiej kolejce wąskotorowej. Rzucało na wszystkie strony. Tyle, że tam jedzie się dla przyjemności. No i te dziury. Każda dziura na drodze to wrażenie nie do opisania. W połowie drogi nogi miałem sztywne. W plecach zrobiła mi się ... dziura, od ... plecaka, którego przecież nie można było położyć na przykład na półce, bo półki nie było. Czasem jak przechadzam się po warszawskim Zachodnim widzę jak do Sanoka odjeżdżają pojazdy o wdzięcznej nazwie Airbus. I wtedy zastanawiam się co kieruje ich pasażerami, którzy dobrowolnie skazują się na kilkugodzinne męczarnie w tymże busie mając do wyboru autobusy? Może liczę, że skoro to Airbus to podróż będzie równie szybka i komfortowa co w samolocie... Ja na to nie liczę, busami nie jeżdżę. Jedna podróż mi wystarczy. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Sun, 28 Feb 2010 13:47:37 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>(Nie)bezpieczniej</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=522</link>
            <description>&lt;P&gt;W piątek Warszawa pożegnała Andrzeja Struja - policjanta, który został bestialsko zamordowany na przystanku tramwajowym. Chciał złapać bandytów, którzy wybili szybę w tramwaju. Zapłacił za to cenę najwyższą. Dziś bohater. Jeszcze kilka dni temu człowiek jeden z wielu, tych jeżdżących tramwajami. A jutro? Obawiam się, że znów jeden z wielu. Kiedyś po tragicznym wypadku polskiego autokaru we Francji miałem napisać tekst traktujący właśnie o tym zdarzeniu. Zbierałem się do tego kilka dni, bo pisanie o tragedii nie jest proste. Jakoś ciężko słowami opisać tak straszne historie. Pamiętam do dziś, że na końcu tamtego tekstu napisałem, że prawdopodobnie już za kilka miesięcy nikt nie będzie pamiętał o wypadku pod Grenoble. O ofiarach pamiętają pewnie tylko ich rodziny, znajomi... Boję się, żen z bohaterem ostatnich dni będzie podobnie. Czy On, policjant, przypuszczał, że kiedyś, na Jego pogrzebie pojawią się prezydent, premier, komendant, arcybiskup? Czy któryś z nich wyciągnie jakieś wnioski z wydarzenia, w którym w piątek uczestniczył. Bo ten pogrzeb był wydarzeniem. Nie wiem, czy takim być powinien, ale był. Czy coś w kwestii bezpieczeństwa się zmieni? Czy będziemy mogli wsiąść do autobusu i nie myśleć, że ktoś zaraz strzeli w szybę, albo czy będziemy mogli wsiąść do tramwaju i nie zastanawiać się, czy na następnym przystanku nie wleci nam przypadkiem przez szybę kosz na śmieci? Kiedy podróżowanie nocnymi liniami będzie bezpieczniejsze i nie trzeba się będzie martwić, że kierowca zaraz dostanie w głowę śniegiem? O ironio w dniu pogrzebu Andrzeja Struja na służbowego maila dostałem wiadomość z MZA. W sprawie bezpieczeństwa w pojazdach MZA. I o ironio MZA piszą w tej wiadomości, że zatrudniają właśnie byłych funkcjonariuszy policji, jako specjalistów, którzy mają czuwać nad tym, aby w autobusach MZA było bezpieczniej. &amp;#8222;Nad koordynacją działań w sytuacjach kryzysowych, monitoringiem online w autobusach, specjalnych szkoleniach dla kierowców&amp;#8221;... Ten monitoring online będzie zamontowany jeszcze przed EURO 2012. I ci właśnie specjaliści mają zapewnić bezpieczeństwo w czasie tegoż EURO 2012 i takie tam. Super. Znowu to EURO, pociągi na EURO, metro zmienia plany bo EURO. Ciekawy jestem, czy ten monitoring to po to, żeby zabezpieczyć się przed &amp;#8222;kibicami&amp;#8221;, którzy przyjadą na EURO, czy po to aby faktycznie chronić pasażerów? Powiem szczerze, gdyby to info z MZA przyszło innego dnia to może podszedłbym do niego jakoś inaczej, i może jeszcze inaczej podszedłbym do niego, gdyby nie to EURO. A tak to ja już nie wiem, czy MZA naprawdę musi się jakoś specjalnie w czasie tego EURO pokazać, wypaść jakoś inaczej? Po co? A tę kasę, co idzie na EURO chętnie zobaczyłbym jako nasze drogi, patrole ochroniarskie w komunikacji miejskiej... Nie krytykuję MZA, absolutnie nie. Przeciwnie, cieszę się, że robią coś, aby poprawić bezpieczeństwo swoich pracowników. Ale nie ukrywam, że czekam na więcej. Na coś, co pozwoli czuć się nam wszystkim jeszcze bezpieczniej. Na ciągłe poprawianie tego bezpieczeństwa. Bo przecież jedna jaskółka wiadomo co. Dwie i trzy też jeszcze nie... &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Sun, 21 Feb 2010 02:50:08 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>Co z tymi dworcami?</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=513</link>
            <description>&lt;P class=MsoNoSpacing&gt;Nędza, bida, rozpacz, nie wiem co jeszcze &amp;#8211; taki jest stan dwóch warszawskich dworców autobusowych &amp;#8211; Zachodniego i Stadion. Jak już kiedyś pisałem jeden z wysoko postawionych działaczy &amp;#8222;społecznych&amp;#8221; nazywa to, co się dzieje na Zachodnim folklorem. Rzeczywiście. To, co można zobaczyć oczekując na odjazd PKS-u nie zachęca do korzystania z tego środka transportu. Śmierdzi kebabem, gołębie sr&amp;#8230;, tzn zanieczyszczają ławki, obskurne zresztą i pamiętające jeszcze lata świetności poprzedniego systemu, przejścia podziemne nieczynne od zawsze. Z zazdrością patrzę na RDA w Krakowie. Mimo, iż nie jest to jeszcze szczyt marzeń, to wygląda o niebo lepiej niż dwa warszawskie dworce razem wzięte. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że nie ma widoków na przyszłość. Warszawski PKS nie wysyła żadnych sygnałów, które mogłyby dawać chociażby cień szansy na poprawę warunków na tych obiektach. Szczególnego znaczenia stan dworców nabiera w kontekście EURO2012. O ile PKP snuje jakieś plany w kwestiach liftingu Centralnego czy Wschodniego, o tyle o dworcach PKS &amp;#8211; cisza. Stadion pewnie i tak zniknie i zostanie gdzieś przeniesiony, ale o Zachodni można chyba zadbać trochę. Skoro już jesteśmy przy PKP, to okazuje się, że do 2012 roku Centralny zostanie tylko odmalowany, zaś Wschodni może odnowiony. Jak to ładnie ktoś napisał PKP odświeżyło dworce Photoshopem. Cóż. Załóżmy, że jestem niemieckim kibicem, który wsiada do BWE na dworcu w Berlinie. Po przyjeździe do Polski mogę być nieco zdziwiony, że w stolicy innego europejskiego kraju taka bida. Szczególnie, jeśli nie byłem u wschodniego sąsiada nigdy wcześniej. Władze PKP, na czele z Prezesem Wachem Andrzejem, z którym na marginesie mówiąc oprócz nazwiska nie mam nic wspólnego, i członkiem Zarządu Prześlugą Jackiem przedstawili w ubiegłą środę ambitne plany rewitalizacji dworców kolejowych. Mimo, iż kibicuję im baaardzo, to jednak średnio wierzę w to, że na EURO w 2012 roku uda się cokolwiek znaczącego zdziałać. Tym bardziej, że sam Prezes PKP S.A. przyciśnięty przez dziennikarzy wypalił wreszcie, że w 2012 roku Centralny nie będzie prezentował się idealnie. W totalną przemianę przystanku Stadion też jakoś nie wierzę. A może jestem tylko niedowiarkiem? Obym się mylił! Na szczęście w Warszawie jest jeszcze ZTM, który ostatnio wpadł w szał stawiania wiat przystankowych. Tylko ja się pytam &amp;#8211; PO CO KOMU TE WIATY? Dach ma chyba z 50 cm i do tego plecy. Pada &amp;#8211; moknę, wieje &amp;#8211; marznę, będzie świeciło słońce &amp;#8211; będzie mi gorąco. No więc po co komu te wiaty? Mam niestety niepodparte wrażenie, że kasa została wyrzucona w błoto. Na kartę miejską czekam nadal. Już dokładnie 4 tygodnie. No ale skoro ZTM na swojej stronie poinformował, że czas oczekiwania to 4 tygodnie to znaczy, że, jak oświecił mnie Pan na infolinii, na którą udało mi dodzwonić za 8 razem, muszę poczekać jeszcze 8-10 dni. A tymczasem ZTM stracił już na mnie około 72 zł. Bo po Warszawie da się jeździć nie korzystając z jego usług. Ale o tym innym razem. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Mon, 01 Feb 2010 11:00:35 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>Dobra rada na ferie</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=512</link>
            <description>&lt;P class=MsoNormal&gt;Dziś będzie krótko. Wyjątkowo krótko, bo nie ma o czym się rozpisywać. Zaczęły się ferie, a to oznacza, że wyjeżdżacie gdzieś, albo Wasze dzieci gdzieś wyjeżdżają. Większość takich wyjazdów jest ubezpieczona, albo przez organizatora, albo sami się ubezpieczacie. Jeżeli gdzieś zobaczycie nazwę SIGNAL IDUNA zastanówcie się czy warto wchodzić z tą firmą w jakiekolwiek kontakty! Ja dziś mogę z całą stanowczością odpowiedzieć: NIE WARTO! Wiem z autopsji. O ile każdy ubezpieczyciel chętnie bierze kasę i wypłaca ją bardzo nie chętnie, o tyle SIGNAL IDUNA nie wypłaca jej wcale. Mało tego. Wszechobecne chamstwo jakie zapanowało w tej instytucji woła o pomstę do nieba. Jeśli w przypadku jakichkolwiek zimowych kłopotów nie chcecie wspominać ferii 2010 jeszcze dłuuugo przez pryzmat ewentualnych sporów z tymże &amp;#8222;ubezpieczycielem&amp;#8221; nie ubezpieczajcie się w SIGNAL IDUNA! &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Fri, 22 Jan 2010 11:12:03 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>Zimowe dylematy Kolei Mazowieckich z nowym prezesem w tle</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=510</link>
            <description>&lt;P&gt;Jest zima, więc musi być zimno. Takie jest odwieczne prawo natury. Kultowe zdanie z kultowego filmu. Dziś niewiele do kultowego brakuje stwierdzeniu jest zima więc pociągi stoją. W poniedziałkowy wieczór, jak co tydzień wybrałem się w podróż koleją właśnie. Poszedłem na Zachodni w Warszawie, podziwiając po drodze wszechobecny &amp;#8222;folklor&amp;#8221; jak na różnej maści stoiska mówi jeden z wysoko postawionych działaczy &amp;#8222;społecznych&amp;#8221;. Wchodzę na peron 2 i cóż widzę. Otóż widzę tłum czekający na jakikolwiek pociąg w kierunku wschodnim. Oho myślę sobie, będzie wesoło. Czekam 10 minut, przejechały 3 pociągi w kierunku Pruszkowa i Góry Kalwarii. A na wschód cisza. Nagle jest komunikat: pociąg do Mińska Mazowieckiego przybędzie z opóźnieniem ok. 30 minut, opóźnienie może ulec zmianie. Czekamy dalej, tum coraz większy, ktoś siedzi na walizce, inni prowadzą ożywione dyskusje na temat wyższości marchewki nad pietruszką. Nagle jedna ze stojących koło mnie osób wyciąga komórę i dzwoni. Na informację kolejową jak się domyślam, bo pytanie jest o najbliższy pociąg do Mińska Mazowieckiego. W słuchawce słyszy pewnie, że nie wiadomo, z dalszej rozmowy można wywnioskować, że gdzieś zepsuł się jakiś skład i nic nie jeździ w kierunku wschodnim. Nagle, rozmowa jeszcze trwa, na horyzoncie pojawiają się światła. Pociąg! WKD &amp;#8211; mówią jedni, SKM &amp;#8211; inni. Komunikat. Pociąg Szybkiej Kolei Miejskiej przybędzie z opóźnieniem około 20 minut. Rację mają więc ci pierwsi, ale nie. Na peron 2 wjeżdża EN 57, na wyświetlaczu Mrozy&amp;nbsp;:) O ironio. A więc przez Mińsk Maz. Dwóch wcześniejszych pociągów do Mińska nie było, więc do tego załadować trzeba 3. A skład składa się z jednego ezt. Jadę, myślę, na Powiśle niedaleko, jakoś to będzie. Wsiadłem, zająłem dobre miejsce stojące zaraz przy drzwiach, no bo zaraz wysiadam. Ruszył, nawet długi nie stał, wszyscy wsiedli! Ci, co chcieli. Zaraz podadzą ciepłą kawę i będzie super &amp;#8211; słychać gdzieś przy drugich drzwiach. Ochota. Oho robi się wesoło. Wsiadają, dobili chyba na ful. Na Śródmieściu wsiedli nieliczni, jeden nawet przeszedł przez pociąg z drugiego peronu na trzeci, podziwiam gościa! Do Powiśla niedaleko, dojadę. Gorzej mają ci, co jadą do Mińska. Jedziemy średnicówką. A tu nagle ktoś wypalił. Wybrali dziś nowego Prezesa Kolei Mazowieckich. Będzie lepiej &amp;#8211; krzyczy inny. Taa, dadzą jeszcze krótsze pociągi, odpowiada ktoś. Jakie krótsze zastanawiam się? Szynobusy &amp;#8211; niemcobusy? Może? Faktycznie w dniu 11 stycznia 2010 roku Rada Nadzorcza wybrała nowego szefa Kolei Mazowieckich. Pewnie niebawem zmieni się &amp;#8230; rzecznik prasowy. I po co mu to było. Zostałby szefem jakiegoś MPK albo MZK, to miałby lepiej. Tam to już chociaż Ikarusy się wycofuje. A tu? Stare kible ciągle w służbie. Byle tylko nie został szefem ZTM Warszawa. Radom wycofuje Ikarusy, Kraków i Gdańsk już wycofały, Poznań i Łódź też coś manipulują przy hungarach i niebawem je zgładzą a Warszawa nie! A nieoceniony Fakt już apeluje na swoich łamach: Panie Ruta &amp;#8211; wycofaj Pan te złomy. I biedny ten szef ZTM-u. Wycofa to nie będzie czym ludzi wozić, a nie wycofa to będą się czepiać, że gratami wozi. To jest dopiero problem! A więc gdyby nowy szef Kolei Mazowieckich został szefem np. MPK Radom, to problemu by nie miał. Bo Fakt napisałby, że wycofał Ikarusy i byłoby super. A tak jest trochę kicha. Bo nie dość, że stare ma pociągi to jeszcze nie wszystkie jeżdżą. I kawy też nie dali. A gdyby taki Fakt zaapelował do Tramwajów Warszawskich, żeby wycofali te złomy, to ile wagonów trzeba by wycofać? 80%? Na Powiślu wysiadłem, mimo, że stałem przy drzwiach miałem z tym problem. Wszyscy oczywiście nie wsiedli, nawet nie chcę myśleć co było na Wschodnim. I tak oto zakończyła się moja przygoda ze wspólnym biletem, zakodowanym na Warszawskiej Karcie Miejskiej. Tej niespersonalizowanej. Skończył mi się bilet, a nowego zakodować już nie mogę. Bo nowej karty mi nie wyrobili, mimo, iż zamówiłem już ponad dwa tygodnie temu. Przerzucam się więc na komunikację prywatną. Tym samym ZTM stracił pasażera. Na jak długo? Nie wiem. Jak dostanę nową kartę znów będę musiał korzystać z usług ZTM-u. Po odstaniu oczywiście w kilometrowej kolejce po odbiór (też się chyba czeka?). Innej opcji w stolicy nie ma.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Tue, 12 Jan 2010 22:52:38 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>Sprzęg puścił!</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=507</link>
            <description>&lt;P&gt;Jak nie urok to &amp;#8230;. sprzęgi puszczają. Mają pecha mieszkańcy Łodzi, a już na pewno mają pecha mieszkańcy Żyrardowa. Bo jak nie podróż w toalecie, to podróż, hmm&amp;#8230; może nie w toalecie, ale za to w wagonie, a nie w Bydgostii. Składy mają być jednak takie, ażeby oferowały odpowiednią liczbę miejsc. To z PKP Intercity oczywiście, o pociągach, które ED 74 zastąpiły. Dlaczego? Ano właśnie przez te sprzęgi. Czy są? Nie wiem, w Żyrardowie byłem dwa razy w życiu, oczywiście PKS-em, a pociąg zastępczy widziałem co prawda na Zachodnim, ale było ciemno. Fatum jakieś z tym Żyrardowem, czy co? A może klątwa jakąś albo kara? Bo po co było zabierać pociągi Przewozom Regionalnym. A może jakby jeździły pod banderą innego przewoźnika to sprzęgi by nie puszczały? Pamiętam premierę nowego ED74 na Centralnym. Byłem tam i podobnie jak cała reszta obecnych zachwycałem się tym cackiem. No bo wtedy robił wrażenie, czerwony na tle szarego dworca i nijakich wagonów Intercity (jaki one mają kolor?) naprawdę robił wrażenie. Dziś już spowszedniał i zrobił się raczej czymś normalnym. No bo przecież nie on jeden taki. Dla zwykłego śmiertelnika to jest ten nowy pociąg, który był na mojej (czytaj: jego, tzn tego śmiertelnika) trasie, a teraz go nie ma. Spowszedniał także dlatego, że jakby zapytać kogoś czekającego na swój pociąg ot tak na przykład na Zachodnim w Warszawie, to powie, że TGV do Pruszkowa, ta nieszczęsna Bydgostia właśnie, czy Flirt to jedno i to samo. Bo przód taki jakiś podobny i lokomotywy z przodu nie ma. A weźmy takie piętrusy Kolei Mazowieckich. Nowe, a dla niektórych &amp;#8222;znowu te starocie dali. Takimi wagonami tośmy jeździli jeszcze do&amp;#8230;&amp;#8230;&amp;#8221;. I bądź tu człowieku mądry i reformuj kolej. Historyjka pewno się powtórzyła przy pociągach do/z Łodzi. Znowu te starocie dali. A tak z innej mańki to zastanawiam się czy te starocie wrzucone na trasę do/z Łodzi nie zostały przypadkiem ściągnięte z innych tras? Może gdzieś znowu podróż w toalecie tworzy historię polskiej kolei? A DB czeka. I niedługo pewnie się doczeka. I wejdzie na polski rynek. A niech wchodzi. Ja i tak pozostanę wierny kolejom polskim. Nie powiem państwowym, bo jakoś tak częściej ostatnio zdążam na te samorządowe. Ot taki przypadek. Obawiam się jednak, że takich jak ja będzie niewielu. Tak jak niewielu było tych, co jeździli PKS-em do Kuźnic. Z Zakopanego oczywiście. Ja jeździłem. Zawsze. Bo zwykle było pusto i kierowca dawał bilet. Cała reszta jeździła busem. Bo było ciasno i nie dawał biletów? Innego logicznego (?) wytłumaczenia nie widzę. I co z tego wynikło. PKS-em do Kuźnic już nie pojadę. Mam wrażenie, że już nigdy nie pojadę. Obym za parę lat nie musiał gdzieś napisać, że do Łodzi polską koleją już nie pojadę&amp;#8230;. &amp;nbsp;Bo sprzęgi popuszczały na dobre, siódemki się rozpadły, a wagonów zabrakło. Mało prawdopodobne? Mam nadzieję, a ta podobno umiera ostatnia!&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/P&gt;</description>
            <pubDate>Fri, 08 Jan 2010 20:35:41 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <title>PKP Intercity gratulujemy! Rzecznika.</title>
            <link>http://infobus.pl/blog.php?id=503</link>
            <description>&lt;meta http-equiv=&quot;CONTENT-TYPE&quot; content=&quot;text/html; charset=utf-8&quot;&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name=&quot;GENERATOR&quot; content=&quot;OpenOffice.org 3.1  (Win32)&quot;&gt;&lt;style type=&quot;text/css&quot;&gt;
	&lt;!--
		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }
		P { margin-bottom: 0.21cm }
	--&gt;
	&lt;/style&gt;
&lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;Tak to już się przyjęło, że
przełom grudnia i stycznia to czas podsumowań. Kończy się stary
rok, zaczyna nowy ot i może właśnie z tego powodu te podsumowania.
Bo zanim coś się zacznie trzeba coś podsumować. Niech i tak
będzie. A więc i ja chciałbym dokonać pewnego podsumowania, a
raczej dokonać wyboru najlepszej wypowiedzi, będącej dziełem
rzecznika prasowego. Rzecznik - rola to niewdzięczna, bo źli
dziennikarze, a może jak niektóre autorytety twierdzą &amp;#8222;dzisiejsi
dziennikarze&amp;#8221;, zadają te głupie, durne i męczące pytania i
trzeba (?) odpowiadać. No a czasem się coś chlapnie, albo tylko
wygląda to jak chlapnięcie, a rzeczywiście nim nie jest. O tym, że
to rola nie tylko niewdzięczna, ale i chyba niezbyt pewny chleb,
niech świadczy przykład Kolei Mazowieckich, które w 2009 roku
miały rzeczników prasowych aż trzech. Bo i prezesów miały
trzech, a to przecież nie przystoi, żeby nowa władza nic nie
zrobiła, więc wymienia się ... rzecznika prasowego i media już
wiedzą, że coś się robi. Ale do rzeczy. Miałem mianowicie wybrać
najlepszą wypowiedź rzecznika prasowego w 2009 roku. Od pewnego
czasu zdecydowanym faworytem moim był rzecznik ZTM Warszawa, który
wypalił, iż &amp;#8222;Nie może być tak, że pasażer wrzeszczy do
słuchawki, jakby w czasach PRL zamawiał rozmowę międzymiastową
do Suwałk&amp;#8221;. W autobusie nie może, bo gdzie indziej chyba może. A
może nie może? Skoro nie może tak być, to ... ZTM jeszcze
szybciej wycofał się z zakazu, którego podobno nigdy nie było. O
zakaz rozmów przez komórki w autobusach rzecz jasna chodzi. Bo w
tramwajach pasażer już może. No i w metrze może, tylko, że ...
nie może. Skomplikowane. Nie specjalnie, ale w ZTM-ie tak zamotali,
że się skomplikowało. Niestety. Rzecznik ZTM-u został pokonany i
nie zostanie zwycięzcą mojego prywatnego rankingu, bo. No właśnie.
W przerwie świąteczno-noworocznej przeglądam sobie stronę jednej
z telewizji i cóż spotykam. Jakiś tekst o kłopotach pasażerów,
ale kolei. Wchodzę dalej i czytam. Że pociągi z Łodzi do Warszawy
są pełne, i że coraz krótsze i że PKP InterCity nie ma wagonów
i że pasażerowie wsiadający w Żyrardowie podróżują w toalecie.
I po co było przekazywać pośpieszne do PKP Intercity właśnie,
skoro jedyną chyba korzyścią (?) była ich likwidacja i
przemianowanie na TLK i likwidacja ich nazw, które tak bardzo
lubiłem? Czytam i czytam aż tu nagle jest. Stanowisko
zainteresowanego. Rzecznik prasowy Spółki PKP Intercity oświadcza,
iż: &amp;#8222;Z Żyrardowa jeździ się 35 minut. Ja z Kabat do centrum
jadę często w gorszych warunkach&amp;#8221;. Szanowni Pasażerowie. Skoro
Pan rzecznik jeździ z Kabat do centrum w jeszcze gorszych warunkach,
to o co Wam chodzi? I tak na marginesie PKS-em z Żyrardowa do
Warszawy jedzie się godzinę dłużej, ale tam na pewno nikt nie
zaproponuje Wam miejscówki w toalecie. No i pozostają jeszcze
Przewozy Regionalne. Jeszcze! 
&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br&gt;
&lt;/p&gt;
</description>
            <pubDate>Sat, 02 Jan 2010 15:27:29 +0100</pubDate>
        </item>
    </channel>
</rss>
