Subskrypcja

Jeśli chcesz otrzymywać codzienny newsletter serwisu Transinfo.pl zapisz się na naszą listę.


zapisz się

Najczęściej czytane

Gorące tematy

Wojciech Bąkowski

Wojciech Bąkowski

Rola organizacji związkowych a zmiany w komunikacji miejskiej


Opublikowano: 2005-11-26 10:33:39 czytano 7751 razy

Bardzo rzadko publicznie podnoszony jest problem oceny zachowania się przedstawicieli związków zawodowych w firmach obsługujących komunikacje miejską. Temat ten nie jest podnoszony przez zarządzających firmami z dość prozaicznych powodów, aby nie prowadzić do ewentualnych konfliktów. W dominującej liczbie przypadków, gdy wystąpił konflikt pomiędzy przywódcą związkowym a dyrektorem- prezesem firmy przewozowej w komunikacji  miejskiej, stanowisko pracy opuszczał zarządzający a nieprzewodniczący. Zarządzający traktują zwykle współczesnych przewodniczących związku zawodowego jak w minionej epoce traktowało się sekretarzy partii z tym, że przewodniczących jest kilku a sekretarz był jeden.

Nieco podobnie, ale na innej płaszczyźnie podchodzą do zachowania związków zawodowych a głównie przewodniczących tych związków, przedstawiciele władzy miejskiej zarówno ci z aparatu administracyjnego miasta (pion wiceprezydenta, starosty, burmistrza) odpowiedzialny za komunikacje miejską jak też politycy reprezentujący Radę Miasta. Przewodniczący związku zawodowego reprezentują dużą zbiorowość ludzi, którzy uczestnicząc w wyborach do władz samorządowych mogą swoimi wystąpieniami i poziomą integracją wewnątrz związku zawodowego wpływać na wyniki głosowania do władz samorządowych. Politycy lokalni starający się ponownie o mandat radnego uwzględniają ten potencjał wyborczy i stosownie do występujących problemów w komunikacji zbiorowej stoją po stronie związków zawodowych lub są neutralni. Wyjątkowo rzadko można spotkać przedstawiciela samorządowej władzy mającego zdanie przeciwne do wypowiedzi bądź działań, jakie inicjuje związek zawodowy. Dlatego przedstawiciele związków zawodowych pełniący obowiązki przewodniczącego w dłuższym horyzoncie czasu (10-15 lat i więcej) stają się ośrodkiem władzy formalnej i nieformalnej. Mogą wywierać poważny wpływ na przekształcenia organizacyjne prowadzące do zmiany działania komunikacji miejskiej w danym mieście łącznie z obsadą stanowisk sprawujących władzę organizacyjną i polityczną. W odniesieniu do władzy formalnej przewodniczący związków zawodowych zgodnie z rolą, jaką ustawodawca ustalił dla tych organizacji uczestniczy w opiniowaniu trzech ważnych spraw, jakie dotyczą pracowników firmy:

- zapewnienia trwałości miejsc pracy,

- wielkości wynagrodzenia i systemu płacowego,

- warunków pracy.

Wydawać by się mogło, że jest to tylko sprawa jednego obszaru problemów, jakie nurtują firmę transportową. Jednak rozpatrując problem nieco szerzej można zauważyć, że każda zmiana, jaka ma doprowadzić do zwiększenia produktywności, obniżyć koszty, zmniejszyć pracochłonność wykonywanych prac,  jest współzależna z interesem  pracownika.

Mogę wymienić kilka istotnych procesów, które przyczyniając się do racjonalizacji działania gospodarczego firmy transportowej „uderzają” jednocześnie w interes pracownika np.:

¨    Likwidacja magazynu części zamiennych i narzędziowni,

¨    Automatyzacja systemu dostarczania i tankowania paliwa,

¨    Wykorzystanie outsourcingu w odniesieniu do mycia pojazdów i  naprawy ogumienia, kontroli biletów,

¨    Automatyzacja regulacji ruchu autobusów i tramwajów,

¨    Komputeryzacja prac planistycznych w zakresie rozkładu jazdy, harmonogramów pracy pojazdów, kierowców,

¨    Komputeryzacja systemów księgowych i finansowych,

¨    Zmniejszenie pracochłonności prac remontowych i naprawczych.

Wszystkie te działania prowadzą do zmniejszenia zatrudnienia i zmiany kwalifikacji pracowników zatrudnionych na stanowiskach nierobotniczych jak i robotniczych. Silne związki zawodowe są przeciwne takim rozwiązaniom, które mogą zmniejszyć zatrudnienie, wręcz ciągle powtarza się, że jest duże bezrobocie i „nasze miasto” powinno to zrozumieć, że trzeba ludziom dawać prace a nie ją zabierać, czy zwalniać ludzi z pracy. Dlatego też nigdy nie dyskutuje się o stanie zatrudnienia i wykorzystaniu czasu pracy zatrudnionych w firmach komunikacji miejskiej a nawet powołanych zarządów komunikacji miejskiej w danym mieście. Zarządy komunikacji miejskiej podobnie jak firmy przewozowe mają tendencje do zwiększania zatrudnienia. Współcześnie liczba zatrudnionych z reguły przekracza 100 osób a bywa, że jest ponad 200 pracowników. Jeśli przyjąć jako wskaźnik ilość osób zatrudnionych na stanowiskach nierobotniczych w całym systemie komunikacji miejskiej ( administracja u przewoźników, zarząd komunikacji miejskiej, zakład kontroli biletów) to się może okazać, że na dwa pojazdy przypada jeden pracownik na stanowisku nierobotniczym.

Analizując koszty można jednoznacznie ustalić, że podstawowym źródłem zwyżki kosztów w firmach transportowych są płace, stanowią one 62-70%[1] całości kosztów. Udział kosztów płacy wskazuje, że mamy znaczną nadwyżkę zatrudnienia w stosunku do realizowanych zadań i przychodów. Jednak opór przeciwko racjonalizacji zatrudnienia jest bardzo silny. Nadmiar zatrudnienia nie tylko ma aspekt ekonomiczny, prowadzi do zmiany kultury organizacyjnej o negatywnym   zachowaniu. Tak kultura organizacyjna ukształtowana została  w epoce gospodarki centralnie sterowanej, doprowadzając   do generowania fikcji organizacyjnych polegającej na uzasadnianiu występowania w przedsiębiorstwie braków ( brakuje, farb, bo nie ma pieniędzy, w tym momencie brakuje części zamiennych, bo brakuje pieniędzy. Nie może jedynie zabraknąć pieniędzy na wypłaty. W dłuższym horyzoncie czasu spada produktywność zatrudnionych a następnie pojawiają się zjawiska patologiczne  w odniesieniu do najważniejszego czynnika postępu, jakim jest jakości pracy. Praca przebiega na niskim poziomie wydajności i jakości.

Problem szczególnie się uwypukla, gdy w danym mieście zmniejsza się popyt na przewozy pasażerskie i coraz mniej przewozi się pasażerów. Wielkość realizowanych przewozów powinna być skorelowana z potencjałem gospodarczym a w tym i  z zatrudnieniem.  Ponieważ brak jest wyraźnych mierników oceny funkcjonowania firm przewozowych będących własnością miasta wymienia się wszelkie niedostatki, które wynikają z braku środków finansowych. Proszę zaobserwować rzeczywiste zachowania władz miejskich, gdy sytuacja w zakresie płynności pieniądza w firmie  staje się bardzo trudna. Władze miasta dopłacają znaczną kwotę w czasie roku kalendarzowego i po pewnym czasie sytuacja się powtarza. Problem nadmiaru zatrudnienia sprawia, że niewiele firm przewozowych będących własnością miasta podejmuje próbę podniesienie jakości zarządzania, czy podnoszenia kwalifikacji zarówno przez pracowników na stanowiskach nierobotniczych jak i robotniczych. Do wyjątków należy wprowadzenie systemu zarządzania jakością TQM, zarządzania zmianą, wdrażanie standardów ISO i wszelkich nowoczesnych form i zasad, jakie są stosowane we współczesnych krajowych firmach transportu pasażerskiego np.: procesowego podejścia do zarządzania tak szeroko stosowane w transporcie pasażerskim.

Podobnie nie jest możliwe w tak silnej dominacji w sprawowaniu władzy przedstawicieli związków zawodowych  wprowadzenie do obsługi komunikacyjnej na niewielką skalę ( 2-5%) linii inwestorów zewnętrznych. Inwestor zewnętrzny nie tylko odciąża budżet miasta od wydatków inwestycyjnych, ale także od udziału władzy miejskiej w ustalaniu systemu płac, wielkości wynagrodzenia, obsady stanowisk dyrektorów, kierowników, zatwierdzanie wydatków, czy biznes planu i wiele innych problemów, które zachodzą, gdy jest się właścicielem firmy. W tym przypadku takie nowoczesne rozwiązanie, które coraz szerzej jest wykorzystywane w wielu regionach naszego kraju (a w niektórych miastach jest prowadzona prywatyzacja) natrafia na bardzo silny opór związków zawodowych.

Bardzo ciekawym zachorowaniem przedstawicieli związków zawodowych jest dbałość (presja) o podnoszenie płacy. Jak prześledzimy dostępne dane to można zauważyć, (o czym nigdy nie mówi się publicznie), że średnia płaca zatrudnionych w firmach komunikacji miejskiej będących własnością miasta (zakład budżetowy, spółka) jest znacznie wyższa (nawet do 20%) od średniej płacy, jaką WUS podaje dla danego regionu czy miasta. Można powiedzieć, że jak na warunki krajowe to w komunikacji miejskiej płace są wysokie.

Wnioski

Rolą przedstawicieli zawiązków zawodowych jest dbałość o interesy zatrudnionych pracowników, co wypływa z samej istoty powołania tych organizacji. Jednak przedstawiciele władzy samorządowej i politycy lokalni powinni znaleźć rozwiązania, które pozwoliłyby na doprowadzenie  do „złotego środka” stanu zatrudnienia. Wprowadzenie w długim czasie odpowiedniego systemu zarządzania kadrami (takiego się w komunikacji zbiorowej nie stosuje) może doprowadzić do rozwiązania nadmiaru zatrudnionych bez szkody dla pracowników a z pożytkiem dla jakości zarządzania. Potrzebna jest jednak wola zarządzających samorządem i polityków lokalnych. W przeciwnym razie utracone zastaną szanse na trwałość odnowy branży zbiorowej komunikacji miejskiej w nadchodzących latach. W komunikacji miejskiej muszą nastąpić daleko idące zmiany bądź potrzebne będzie „wpompowanie” wielu dziesiątek milionów złotych w każdym mieście posiadającym własne firmy aby dalej obsługiwać  komunikacje zbiorową.



[1] Ta wielkość obejmuje również i wielkości związane z wynagrodzeniem jak np.: ZUS i inne.

Treści zamieszczane w blogach są opiniami poszczególnych autorów i za ich treść Redakcja portalu TransInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności
Komentarze (41)
2005-11-26 11:48:36
Zgadzam się z Panem Panie Profesorze, że dominującą rolę w firmach przewozowych (zakładach budżetowych czy spółkach gminy) pełnią związki zawodowe. To one często mają wpływ na na szereg podejmowanych decyzji poprzez zagrożenie strajkiem, co w konsekwencji powoduje wycofanie się prezesa spółki czy prezydenta miasta z planowanych etapów restrukturyzacji, a tym samym powodują zastój w rozwoju firmy. Dochodzi do tego , że związki mają wpływ na trasy i rozkłady linii komunikacji miejskiej. W sytuacji konieczności zmniejszenia zadań przewozowych , co wynika z przeprowadzonych badań potoków pasażerskich, związki sprzeciwiaja się zmniejszeniu kursów , a tym samym i ilości wykonywanych wozokilometrów, bo to prowadzi do ograniczenia zatrudnienia.
Kojak2005-11-26 11:55:16
"Jak jesteś we władzach związku to robić nie masz obowiązku" - Generalnie to związki zawodowe są jakąś socjalistyczną przybudówką katująca gospodarkę. Działalność związków zawodowych jest wysoce szkodliwa, gdyż związkwocy to zwykli szantażyści. Skoro ktoś podejmuje pracę, to godzi się na warunki zawarte w umowie, więc dlaczego potem chce je (pod groźbą zatrzymania maszyny) zmeiniac jednostronnie? Jeśli zaś pracodawca nie wywiązuje sie z umówy to sprawą winien zająć sie sąd. Prawo winno zostać tak skontruowane, ze za nie wywiązywanie się z umówy, groziłyby wysokie odszkodowania. Idąc dalej, związki zawodowe często na siłę blokuje rozwój zakłądu, by utrzymać miejsce pracy - efekt zakąłd ma niższe dochody, czy ponosi straty, jeśli jest to zakłąd państwowy - koszta ponosmy my wszyscy - zatem związki zawodowe są organizacją przestępczą, która okrada podatników zmuszanych do utrzymywania miejsca pracy, które jest niepotrzebne, tudzież niedochodwe. Gdyby rządzeniem zajął się wykwalifikowany specjalista, a nie zgraja związkowców to kondycja przedsiębiorstw również byłaby inna.
joten2005-12-01 00:13:57
Ta się dziwnie, a może nie dziwnie składa, że winą za niedoskonałą komunikację miejską obarczany jest przewoźnik. I nie ma tu znaczenia, czy jest to zakład budżetowy, czy spółka wygrywająca przetarg na określone linie. Teraz czytając powyższy artykuł poznaję jeszcze jednego „hamulcowego” rozwoju komunikacji miejskiej, a mianowicie związki zawodowe. Można i tak, chociaż wydaje mi się, że to władze miasta powinny precyzyjnie określić jakie środki mogą przeznaczyć na miejską komunikację i czego mogą za nie oczekiwać. Czy przetargi na świadczenie usług komunikacyjnych muszą wygrywać dotychczasowi „monopoliści” MPK, MZK etc.? Może znajdzie się kiedyś przewoźnik – filantrop, który z miłości, czy sentymentu do miasta będzie świadczył usługi zgodnie z oczekiwaniami jego (miasta) władz i mieszkańców za symboliczną złotówkę. Póki co winnych tego stanu rzeczy należy szukać w szerszym niż dotychczas kręgu. Władze miasta, które nie potrafią znaleźć środków na sprawnie funkcjonującą, zadowalającą mieszkańców komunikację miejską, mogą przecież próbować przekonać swoich wyborców do korzystania z rowerów lub własnych nóg. Tym, których na to stać powinny wystarczyć własne samochody lub taksówki. A związki zawodowe... Czyż dziwić się należy, że bronią praw pracowniczych, że nie zgadzają się traktowanie prowadzących autobusy, tramwaje, trolejbusy jak część wyposażenia tych pojazdów? Czyż dziwić się należy, że wnikliwie przypatrują się „ wielości wynagrodzenia i systemu płacowego”, że dbają o „zapewnienie trwałości miejsc pracy”? Relacje: związki zawodowe-kierownictwo firmy, różne w różnych firmach, mają nie tak znaczący wpływ na funkcjonowanie komunikacji miejskiej. Przecież ceny biletów ustalają władze miasta (uchwały rady miejskiej), a koszty wozokilometrów umowy przetargowe. Firma, której kierownictwo pod naciskiem związków zawodowych generować będzie koszty prędzej, czy później stanie w obliczu bankructwa wobec tego związkowcy, którzy tego nie zrozumieją przestaną być związkowcami, chyba że w innej firmie. A co do płac... Pisze Pan Profesor: „można powiedzieć, że jak na warunki krajowe to w komunikacji miejskiej płace są wysokie”. Dodam, że dużo jest jeszcze kierowców chętnych do podjęcia pracy w komunikacji miejskiej. Czytam jednak w „Infobusie” o tych, którzy zdecydowali się na wyjazd do Anglii. Tam za tą samą pracę otrzymują 5x więcej i tamtejsi mieszkańcy są z nich zadowoleni. Czytam, że coraz więcej jest zainteresowanych wyjazdem, że już szkolą na „piętrusie”... A lada chwila otworzą się rynki pracy bliższe niż Anglia. Wtedy zawsze możemy sięgnąć po Ukraińców, Litwinów, Białorusinów...
Komunizator2005-12-03 01:37:39
Panie Profesorze ! Otóż powyższy arystotelesowski " złoty środek " funkcjonuje w zarządzanej ( komunikacją ) przez Pańskiego kolegę prof. Olgierda Wyszomirskiego Gdyni. Czy ZZ są hamulcowym rozwoju gdyńskiej komunikacji ? Na pewno nie, są raczej korektorem poczynań Pańskiego kolegi,który w szale radosnej twórczości,żeby osłabić siłę ZZ podzielił gdyńską komunikację na trzy podmioty komunalne mające status spółek skarbu gminy, a sam stanął na czele Zarządu Komunikacji Miejskiej. Pomogło mu to jak umarłemu kadzidło,gdyż ZZ stworzyły Międzyzakładową Organizację Związkową i nadal przypatrywały się jego poczynaniom. A było na co patrzeć. Zaczął od likwidacji punktów socjalnych na przystankach krańcowych,gdzie kierowca mógł zjeść, odpocząć, czy załatwić potrzebę. Na nockach średnia prędkość komunikacyjna przekracza 30 km/godz. W dzień z powodu korków przerwa staje się fikcją. Kary za niewłaściwe świadczenie usług komunikacyjnych wołają o pomstę do nieba. Niedługo kroplókwa i cewnik będzie obok obowiązkowego krawata na wyposarzeniu każdego kierowcy. Rośnie na skutek tego długotrwała absencja chorobowa i coraz więcej kierowców zamiast na emeryturach kończy na rentach. Mimo wszystko ZZ nie radykalizują swojego stanowiska, wypracowując kompromis pomiędzy pracodawcą,zleceniodawcą a zz.
BEXA2005-12-03 13:07:51
Do Pana Profesora: W dość jednostronny (a więc nie do końca obiektywny) sposób przedstawił Pan rolę związków zawodowych. Nie przytoczył Pan wielkiej roli związków jaką jest niewątpliwie ochrona pracownika i jego praw. Niejednokrotnie byłem świadkiem różnicy w zachowaniu kierownictwa (w tej samej sprawie!) kiedy miało do czynienia ze "zwykłym" pracownikiem, a kiedy z pracownikiem-związkowcem lub przedstawicielem związków zawodowych. Powiem tak - bardzo często przy obecnym sposobie zarządzania firmami związki zawodowe są nizbędne. Nie oznacza to wszakże, że w poruszanym przez Pana temacie nie ma patologii. A teraz odnoście felietonu: 1. Jakby Pan mógł rozszerzyć punkty "uderzenia w interes pracownika" w szczególności w aspekcie: likwidacji magazynu części zamiennych i narzędziowni, automatyzacji systemu dostarczania i tankowania paliwa, Komputeryzacji prac planistycznych w zakresie rozkładu jazdy, harmonogramów pracy pojazdów, kierowców. 2. Nie da się ukryć, że w większości przedsiębiorstw największą pozycją w kosztach są płace pracownicze. Mówi Pan, że pensje są wyższe o jakieś 20% wyższe od przeciętnej. Nie wspomina Pan jednak o różnicy w warunkach pracy (np: kierowców) i o ich szkodliwości. Dlaczego? Dlaczego pensja w zakładach transportowych ma być równa średniej? Może zaproponuje Pan zrównanie z minimalną? 3. Czy inwestor zewnętrzny zapewni lepszą obsługę w przewozach niż firma miejska (na którą miasto ma 100% wpływu w przeciwieństwie do prywatnej) - nie jestem aż tak bardzo przekonany. Reasumując - bardzo często problemy na linii pracodawca - związki zawodowe - pracownik wynikają po prostu ze złej (lub nawet z braku) komunikacji (PR wewnętrznego). W dużej mierze dzięki tylko i wyłącznie związkom zawodowym w miejskich spółkach nie ma do czynienia z wyzyskiem ludzi.
BEXA2005-12-03 13:27:45
A teraz do "Współdyskutantów"; do Kojaka: Na jakiej podstawie przykleja Pan łatkę szantażystów dla związków zawodowych? Czy związki zawodowe tak bardzo chcą zmieniać warunki zawarte w umowie? Nie - najczęściej wymagają ich przestrzegania! Pisze Pan, że jak pracowdawca nie wywiązuje się z umowy to tą sprawą powinien zająć się sąd. Święta racja - tyle, że: ile to trwa i jaki jest tego efekt... A poza tym inaczej rozmawia instytucja gdy ma do czynienia z jedną osobą, a inaczej gdy tych osób jest tysiąc. Pełna zgoda, że zarządzaniem powinien zajmować się wykwalifikowany specjalista - tyle, że można policzyć ich na palcach jednej ręki... Do joten: Pełna zgoda. Ciekawe jak będzie wyglądała sytuacja po otworzeniu się niemieckiego rynku pracy. A ponadto warto zwrócić uwagę na to jaka jest rola (i jakie relacje) związków zawodowych w Anglii czy też w Niemczech. To właśnie tamtejsze związki zawodowe wystąpiły w obronie naszych pracowników w Anglii o to aby byli traktowani jak każdy dotychczasowy pracownik. Do Komunizatora: Pełna zgoda. W pogoni za pieniądzem należy też patrzeć na zwykłych ludzi. Ich jedyną bronią jest właśnie występować razem w obronie własnych praw. Panie Profesorze - czy to źle? I tak na zakończenie z czystej ciekawości; czy Pan Profesor W. Bąkowski miał okazję przyjrzeć się dokładnie (lub wykonywać) pracę zwykłych ludzi - np: kierowców i wyżyć za tą "wysoką" pensję?
Komunizator2005-12-03 15:09:51
Pan Profesor w artykule stawia tezę,że ZZ hamują czy wręcz uniemożliwiają dostosowywanie się do zmieniających się warunków gospodarczych. W pewnym sensie jest to prawda,gdyż zawsze istniał konflikt między Kapitałem a Pracą,jak to zauważył poczciwy K. Marks. Dopóki Kapitał nie znajdzie sensownego zabezpieczenia bytu dla Pracy, takie rzeczy będą narastały wprost proporcjonalnie do postępu technologicznego. Człowiek to nie maszyna,którą można wyłączyć,zakonserwować i schować do magazynu. Rolą ZZ jest między innymi to,żeby środki zaoszczędzone na restrukturyzacji zatrudnienia szły przedewszystkim na przekwalifiwowanie zredukowanych pracowników a nie na podwyżki uposażeń prezesów czy konsumpcję właścicieli firm. Dlatego istnienie ZZ w branży komunikacyjnej uważam za niezbędne.
Kojak2005-12-03 16:14:28
A czym innym są związki zawodowe jak nie bandą szantażystów? W normalnej gospodarce coś takiego jak "zwiazki zawodowe" albo nie istnieje, albo jest prawa tych związków są ograniczone do praw stowarzyszeń. Nie może być tak, ze zz stają okoniem, by utrzymać kilka miejsc pracy, bo to jest zwyczajne okradanie ludzi. Skoro etat wymagha redukcji, a jest on na siłę utrzymywane bo jakiś pieniacz ze związków rożala sie nad losem pracowników w tv to ja jako podatnik musze płacić haracz na tego, który pracuje na tym etatacie, skoro jego etat jest niedochodowy. Ja się temu sprzeciwiam. Co do sądów: rozwiązanie problemu to usprawnienie sądów, a nie działalność związków zawodowych, która jest wysoce szkodliwa dla gospodarki.
joten2005-12-03 22:21:16
Gratuluję dobrego samopoczucia i doskonałej samooceny swojej przydatności w firmie. Oczywiście nie życzę, żeby ktoś brutalnie i nieobiektywnie próbował te wartości zburzyć. Sąd sądem ale za coś trzeba żyć.
Jack2005-12-04 08:50:40
Kojak: Zarówno w liberalnej gospodarce USA jak i w socjalnej gospodarce unijnej funkcjonują ZZ i wypracowują kompromis między Kapitałem a Pracą. Gdyby nia ZZ to lobby właścicieli takby pokierowało ustawodawstwem,że skończyłbyś jako typowy wyrobnik,który po "zużyciu" w procesie prod. zostałby wyrzucony bez żadnych zabezpieczeń socjalnych,a do sądu nie byłoby po co iść,bo byłoby to zgodne z prawem. Cieszy Ciebie taka perspektywa ?
BEXA2005-12-04 10:21:00
Kojak: A o jakiej "normalnej gospodarce Pan pisze"? Czy angielska, niemiecka, amerykańska gospodarka takową nie jest (tam istnieją ZZ całkiem silne)? Poza tym Pan jako podatnik nie płaci żadnego haraczu. Np: komunikacja miejska rozliczana jest za wozokilometr. Jest ustalana stawka i ilość przejechanych. A to jak tymi środkami dysponuje przewoźnik to juz jego sprawa. Poza tym ZZ są reprezentacją swoich członków - dla zarządzającego łatwiej rozmawiać z przedstawicielami ZZ i wypracować wspólne stanowisko niż z każdym pracownikiem oddzielnie. Dzięki ZZ pojedyńczy pracownik nie staje na stracie z pracodawcą w pozycji przegranej.
Kojak2005-12-04 11:51:23
45 lat komunizmu zbiera teraz żniwo. Wasze komentarześmierdzą socjalistycznym bełkotem. Ale po kolei: gospodarka USA, choć jest jedną z najbardziej liberalnych, to do normalnej jej troche brakuje (zbyt dużo tam jest socjalu). Jack pisze o lobby właścicieli - cóż socjalizm bohatersko zwalcza problemy nieznane w innych ustrojach. Dość przypomnieć co robią związki zawodowe na kolei. Efekt kilku pracowników przekonanych, ze państwo ma obowiązek im zapewnić pracę (typowy homo sovieticus), zabija polską gospoardkę, gdyż koleje jest niezmiernie niedochodowa. My wszyscy dopłacamy do tego, zatem płacimy haracz na jakiegoś nieudacznika co to wymaga, by państwo wiodło go za rękę - zupełnie jak krowe na wypas. W normalnej gospodarce, gdyby nie odpowiadała mi praca u jednego kapitalisty poszedłbym do drugiego, ale w socjalizmie, gdzie panuje tak olbrzymie bezrobocie (głównie przez podatki i koszty pracy czyli wszystkie socjale jakie musi oplacic kapitalista), że jak ktoś już złapie prace to się jej trzyma jakby pod sobą miał przepaść. Uważam, że wszelkie socjale winny być dobrowolne - dlaczego jesteśmy zmuszani do płacenia na swoje emerytury? Skoro to jest takie dobre to czemu jest przymusowe? Każdy sam powinien decydować czy sie chce ubezpieczyc czy nie. Trzeba przywrócić ludzioom prawo do decydowania o majątku przez siebie wypracowanym. Teraz do Bexy: no jeśli niemiecka gospodarka jest normalna to chyba się Pan całkowicie nie zna na gospodarce. Kraj, który stacza się po równi pochyłej, niemeicka i francuska gospodarka jest jedną z najgorszych w Europie. Najlepsza kondycje z krajów europejskicj ma angielska gospodarka, a to za sprawą najmniejszego udziału socjalizmu w tejże gospodarce, oczywiscie do gospodarki USA daleko brakuje, ale trzeba pamietac, że ameryke też opanowała czerwona hołota, przez co kraj już nie rozwija się tak szybko jakby wcześniej. Natomaist stwierdzenie, że ja jako podatnik nie płace żadnego haraczu bije na głowe wszelkie wcześniejsze pańskie stwierzdenia - jak kto nie płace? Całe życie nie korzystam z koleji, a musze płącić chorendalne podatki m.in. na utrzymanie jkoleji, która dawno winna zostać poddana prywatyzacji, ale niestety zz stają okoniem. Zastanómy się dlaczego w prywatnej firmie nie funkcjonują związki zawodowe (przynajmniej na taką skalę jak w pańśtwowej)? Otóż odpowiedź jest prosta - nie można bowiem kapitalisty cciągle zmuszać do podejmowania decyzji dla siebie niekorzystnych, bo pójdzie z torbami i ludzie straca pracę. Natomiast w firmie państwowej, gdzie za każdą niekorzystną decyzję wymuszoną przez zz zapłacą podatnicy, nie ma ograniczeń rządań. A czym szanowni dyskutanci jest np. strajk okupacyjny? Przejęciem kontroli nad mieniem kapitalisty - faktycznym pozbawieniem go władzy nad jego własnym majątkiem i to - żal sie Boże - jest dopuszczone przez prawo! Skandal!
Komunizator2005-12-05 11:24:15
Reasumując powiem tak: rolą ZZ w zmieniających się warunkach gospodarczych jest pilnowanie,aby owe zmiany nie zachodziły z naruszeniem prawa. Piszę to z pozycji członka zarządu zakładowej organizacji związkowej. I nie jest tak jak pisze Kojak,że " jak jesteś we władzach związku... ". Pracuję w pełnym wymiarze czasu pracy. Jako ZZ zgodziliśmy się na restrukturyzację zatrudnienia w firmie wiedząc,że jest to ostatnia szansa utrzymania się na rynku. Natomiast na zamach na nasze " trzynastki " zabierane w wyniku przekształcenia własnościowego firmy odpowiedzieliśmy zbiorowym pozwem do sądu i sprawę wygraliśmy. Podstawą do roszczeń musi być łamane prawo,ale jak się chce psa uderzyć,to kij się zawsze xnajdzie...
Gensek ;-)2005-12-05 12:27:07
Do Kojaka - taaaaak, najbardziej godna polecenia jest bez wątpienia gospodarka somalijska. Jako najbardziej liberalna gospodarka świata błyszczy swoimi wskaźnikami, których Stany Zjednoczone (nie mówiąc o Niemcach!!!!) mogą tylko pozazdrościć.
Wojciech Bąkowski2005-12-05 13:05:43
Szanowni dyskutanci! Nie przedstawiajmy tylko racji każdej ze stron. Zastanówmy się jak rozwiązać problem. Sparwa jest ważna bo w wielu przypadkach komunikacja może przejść w ręce zupełnie obcego kapitału (patrz przykłady z kilku miast naszego kraju). Nie prawdą natomiast jest konieczność obsługi komunkacji zbiorowej przez "własną firmę" (ponad 80 miast w kraju obsługiwanych jest przez przewożnika-źników obcych). Dlatego powinniśmy pomyśleć jak problem rozwiązać a nie przekonywać się kto ma racje. W następnym felietonie przedstawię propozycje jak można znależć "złoty środek" korzystając z doświadczeń szwedzkich.
Kojak2005-12-05 14:11:32
Ależ Pan bardzo celnie opisał patologią w zarządzaniu firmami komunikacyjnymi. Wnioski nasuwają się same: ograniczyc rolę związków zawodowych, politykę kierownictwa niech weryfikuje wolny rynek, a nie jakieś wskaźniki ustalane przez dr hab. ekonomii socjalistycznej. Szanowni adwersarze, dlaczego w prywatnych firmach przewozowych (jest ich coraz więcej) takich problemów nie ma?
Komunizator2005-12-05 16:17:13
Kojak: W Gdyni rynek w pewnym momencie tak zaczął weryfikować,że kierowcy firm prywatnych zaczęli jeździć po 300 godz./miesięcznie,pracując jednocześnie na " samozatrudnieniu " ( bez możliwości założenia ZZ ) o taką weryfikację Ci chodzi ? Postaw się czasem na ich miejscu... Pan Prof. Kto jest właścicielem nie ma praktycznie żadnego znaczenia,jeżeli zagraniczny przewoźnik wykonuje działalność w Polsce to obowiązuje jego polska jurysdykcja ( Prawo Pracy, Ustawa o ZZ, Ustawa o czasie pracy kierowców, przepisy BiHP),jeżeli w zarządach zakł. organizacji związkowych zasiadają ludzie odpowiedzialni to na pewno wypracują jakiś kompromis z pracodawcą.
Jack2005-12-07 20:30:19
I nie ma się czemu dziwić p. Profesorze,że w wypadku konfliktu właściciel firmy żegna się z dyrektorem a nie z przewodniczącym zz. Z reguły zz mają podstawy prawne do wszczynania sporów z pracodawcą,a świadczy to o nieudolności i arogancji dyrekcji,więc właściciel słusznie traci zaufanie do zarządu firmy.
Kojak2005-12-08 07:17:07
Przewodniczącego zz nie można zwolnić inaczej niż dyscyplinarnie. Jest to swoista święta krowa - pasożyt. Co do zz i 300 godzin miesięcznie. Kiedyś w Krakowie kierowcy nie mieli ograniczonej ilości godzin - płakali, ze za dużo jeżdżą. Kiedy - poprzez zz ograniczono im ilość godzin w misiącu, płaczą ze za mała zarabiaja. Czyli co jest celem zz? Jak najwiecej kasy wyłudzić i jak najmniej sie narobić.
2005-12-08 17:16:51
Kojak, co Ty wiesz o związkach zawodowych??????????????
Kojak2005-12-08 18:20:06
Związki zawodowe to największe przekleństwo naszej gospodarki. Autor felietonu zauważa, że zz często błekoczą, że w dobie tak wysokiego bezrobocia trzeba dbać o ciągłość pracy, a nie likwidowac miejsca pracy. Powiadam: podstawą gospodarki nie jest tworzenie miejsc pracy, tylko ich likwidacja! A jak jest bezrobocie, to trzeba zlikwidować zasiłek dla bezrobotnych - gwarantuje, że bezrobocie spadnie, a gospodarka ruszy, poprzez mniejszenie obciążeń. Ponadto autor zauważa, że w przypadku spadku zainteresowani komunikacją miejską, zatrudnienie również powinno ulec zmniejszeniu (mniejsze potrzeby), a związki zawodowe stają okoniem co doprowadza do nadmiaru pracowników i pogorszeniu jakości usług firmy, co z koleji doprowadza do dalszego spadku zainteresowani komunikacją zbiorową. I tak napedza się błędne koło.
komunizator2005-12-09 03:41:22
Kojak: Jako kierowca wolę zarabiać 2700 zł za 176 godz/mies. niż 3000 za 300 godz/mies. Jako związkowiec nie forsuję żądań płacowych jeżeli wiem,że w danym roku zarząd mojej firmy inwestuje w zakup taboru,który jest konieczny do utrzymania się na rynku. Co do Twoich rozważań makroekonomicznych; czy nie jest przypadkiem tak,że popyt w gospodarce tworzą pracujący a nie bezrobotni ? Fałszywe jest twierdzenie,że jeżeli koszty płac będą maleć do zera to zysk będzie rósł do nieskonczoności. Jeżeli rzeszę pracowników przemienimy w rzeszę bezrobotnych to zabraknie konsumentówe na Twoje produkty i sam staniesz się bezrobotnym. Polecam zapoznanie się z teorią Keynesa - Kaleckiego i rolą zz w tej teorii. Pouczająca lektura.
BEXA2005-12-09 08:18:49
Do Kojaka: 1. A pro pos kolei (a także komunikacji miejskiej) - otóż podmioty te wykonują usługi o charakterze użyteczności publicznej. Ceny biletów (podobnie jak i ulg) ustalane są "odgórnie" tylko po to aby Pana było stać na przejazd. Niestety zyski z nich nie dają możliwości utrzymania się - stąd konieczność refundacji państwowej. 2. Przypomnę, że placi Pan w podatkach inne "haracze" na policję, na straż pożarną, na kolej, na drogi... 3. Jak Pan zlikwiduje wszystkie miejsca pracy (pisze Pan, że podstawą gospodarki jest likwidacja miejsc pracy) to dopiero będziemy mieć gospodarkę! 4. Pisze Pan, że jak jest bezrobocie to trzeba likwidować zasiłki - cóż nie życzę Pau, chociaż teraz wypada, aby stracił Pan pracę - ciekawe jak zmienią sie Pana poglądy w tej kwestii, gdy nie będzie miał Pan za co przeżyć. A to jest wielce prawdopodobne, skoro Pan naprawia hamulce uderzając młotkiem w kratownicę! 5. Fakt - "najlepiej" komunikację miejską zlikwidować - chodząc na piechotę (bo na samochód nas nie stać, bo nie mamy pracy) będziemy zdrowsi... Więcej zdrowego rozsądku życzę!
Kojak2005-12-09 12:20:14
Zdrowego rozsądku to życzę was drodzy socjaliści. Co do Keynesa - równie dobrze móglbym czytać Marksa czy Lenina, taki sam bełkot. Jeśli chce Pan poznać zasady wolnego rynku to lepsza od tych socjalistycznych idei Keynesa będzie lektura choćby noblisty Miltona Friedmana. Do komunizatora - coś ta matematyka chyba szwankuje, bo skoro za 176 godzin ma Pan tylko o 300zł mniej niż w przypadku ilości godzin większej 124 godziny to jaką Pan ma stawkę? Popyt szanowny Panie tworzą konsumenci. Proszę spojrzec na problem głębiej, a nie tylko to co sam Pan chce widzieć. Otóż: jesli spadło zaintersowanie na podrózowanie autobusami o - powiedzmy - 20%, to ytrzymywanie gotowości (czyli taboru i obsługi) na poziomie z przed spadku zainteresowania prowadzi do rujnowania firmy. Gdyż zainteresowanie, tudzież dochody spadły, a ilość ludzi, którym trzeba zapłacić jest dalej ta sama. Poza tym, skoro mniej autobusó wyjeźdza na miasto, to część ludzi nie ejst potrzebnych do pracy, dlatego ich etaty trzeba zlikwidować. To jest podstawą gospodarki, gdyż potrzeby ludzkie są nieograniczone. Skoro zakupiono komputer do biura, to już jepowiedzmy dwa etaty można zlikwidować, z korzyścią dla firmy, zaś zwolnieni mogą zająć sie inną pracą (jaką? to już nie jest problem władzy państwowej). Dalej: treści wypisywane przez komunizatora są pozbawione logiki, skoro zamieniami pracujących na bezrobotnych, to nie ma kto robić produktów. Teraz do Bexy: Odgórne ustalanie cen powoduje, ze wielu ludzi nie stać na korzystanie ze srodków komunikacji. Pańska teza jakoby centralne planowanie miało pomagać jest całkowicie bzdurna, rynek sam weryfikuje ceny, konkurencja powoduje obniżkę cen do takiego poziomu, by podaż równoważyła popyt. Jeśli ceny będą za wysokie, to przedsiębiorca nie zarobi wiele, gdyz będzie mało pasażerów. Jeśli będa za niskie, to przedsiębiorca zbankrutuje, bo będzie musiał dopłać do intereru. Oczywiście przedsiębiorca prywatny, bo jeśli chodzi o firmy państwowe, to zawsze z ludzi można wydoić wiecej, by pokryc koszty nieudolnie zarządzanej firmy państwowej. Oczywiście, ze podatki są zbyt rozbudowane, ów haracz powinien iść na rzeczy absolutnie niezbędne to funkcjionowania państwa tj. państwo, sądownictwo, wojsko i mała adnministracja. Wszelkie dotacje dla np. kultury są zbędne np. Homer tworzył bez ministerstwa kultury i jakoś jego dzieło okazało się lepsze od rzępolenia pana Pendereckiego. 3. Podstawą gospodarki jest likwidacja miejsc pracy, a nie ich tworzenie - tworzenie miejsc pracy jest bardzo kosztowne, skoro np. Zośka z IV piętra nie ma pracy to rząd chce jej to pracę stworzyć, wiec zatrudnia jej do prac nikomu niepotzrebnych ściągając siłą pieniądze z podatników, którzy nigdy dobrowlnie by za to nie zapłacili. Gdyby nie było tego patologicznego zjawiska, to Zośka z IV piętra, by mieć za co życ, wzieła by sie za robotę, za którą ktoś płaciłby dobrowlnie np. Józek z III piętra potzrebuje gosposi, by gotowała obiad dzieciom, sprzątałą etc. Gospodarka planowa zabija w ludziach kreatywność, przez co stają sie oni dojnymi krowami prowadzonymi na łańcuchu na pastwisku, nie są wstanie samemu sobie znaleźć zajęcia dochodowego (pomijam już fakt, ze socjalistyczna Polska utrudnia jak może samodzielną działalność).4. Gwarantuje Panu, ze po zlikwidowaniu zasiłku, który gloryfikuje nieróbstwo bezrobocie spadnie. Dziś wiele osób, którzy stracą pracę, nie podejmuje pracy, bo przez pół roku ma wakacje i życie na koszt frajerów, którzy pracuję. To jest niesprawiedliwe, dlaczego ja mam płacić na jakiegoś nieroba? Dalsza sprawa: jaki Pan ma stopień naukowy, by oceniać moje umiejętności? 5. Zlikwidować kolej jako niedochodową, zas komunikacje miejską powierzyc firmą prywatnym.
BEXA2005-12-09 13:46:03
A więc do Kojaka: 1."jeśli" spadło zainteresowanie o 20% to proponuje Pan sprzedać wozy aby nie ruinować firmy. Tak? A jak po kilku tygodniach zapotrzebowanie wzrośnie o 30% to co Pan zrobi? Co w przypadku zapotrzebowań sezonowych? 2. Otóż odgórne ustalanie cen powoduje, że wiele ludzi stać (w przeciwieństwie do tego co Pan napisał). Bo chcąc być dochodowym ceny musiałyby wzrosnąć o jakieś 50-70% w przyapdku komunikacji miejskiej. A chcąc wypracować jeszcze jakiś zysk to o jeszcze więcej. Jak mniej ludzi będzie jeździć to żeby zachować dochody na dotychczasowym poziomie to cena wzrasta ponownie. I tak do ogłoszenia upadlości... 3. Tak konkurencja powoduje obniżanie cen - ale nie oszukujmy się - jest pewna granica wielkości ceny, za którą nikt nie pojedzie (poza instytucjami charytatywnymi, których jak powszechnie wiadomo, jest całe mnostwo. 4. Ja nie korzystam z sądów czy wojska - dlaczego wobec tego mam płacic haracz, o ktorym Pan tyle napisał? 5. Kultura jest zbędna - no cóż nie każdy odczuwa potrzebę ukulturalniania się. 6. Jak Pan chce likwidować niedochodową kolej to proszę tez być konsekwentym - i zlikwidować niedochodową komunikację miejską. Komunikacja miejska także w wykonaniu firm prywatnych jest niedochodowa (refundacje z samorządu - chociażby zniżki dla uczniów). 7. Obawiam, że dalsza dyskusja nie ma większego sensu. 8. Pan nas nazywa "socjalistami", wobec tego - kim Pan właściwie jest? Krwiożerczym kapitalistą - chyba nie, bo glosi Pan jeszcze bardziej radykalne poglądy...
Kojak2005-12-09 14:06:32
1. Piszac o kilkutygodniowym spadku potwierdza Pan tylko spłycanie tematu do jakiegoś infantylnego poziomu. Przypomnę rok 1986 kiedy w krakowskim MPK było niemal 700 sztuk pojazdów. teraz mamy 500szt. Czy uważa Pan, ze należało czekac z 200 autobusami, bo anóż na wigilię 2005 będzie takie zapotrzebowanie? Zamiast spzredawać, część autobusi idzie do kasacji. Poza tym, na tym polega zarządzanie firmą przez specjalistów, ze przewidują zapotrzebowanie, w przeciwieństwie do związków zawodowych. 2. Brednie. Jakoś busiarze jeźzą i ulg nie stosują. Jakoś prywatne firmy jeżdzą i sobie radza. Poza tym, niby z jakiej racji sie należy ulga uczniom? Dlaczego kapitalista ma fundować uczniom ulgi? Do jakiś absurd. Jak miastro chce, niech płaci, ale nie kapitalsita. 3 O granicach cen opłacalności pisałem wczesniej - chyba Pan nie doczytał. 4.Państwo powstao po to, by chronić mieszkańców przed najeźdźcą (wojsko), by stanowić prawo i je egzekwować (sądy) i by zapewnić bezpieczeńśtwo przed tymi, ktorzy prawo łamią (policja). To są cele państwa. Taka jest istota państwa i na to winny być płacone podatki, gdyż obywatel sam we własnym zakresie nie jest w stanie się obronić przed atakiem obcego mocarstwa, nie może sam stanowić prawa i nie moze sam wymierzac sprawiedliwości. Natomiast moze malowac obrazy dla przyjemnosci, a nie kasy, chyba, ze jego obrazy będa miały jakąś wartość i obywatele zechcą je dobrowolnie kupowac. Reasumujac nie powinno się dotować z budżetu państwa, rzeczy, które mogą funkcjonować bez takich dotacji. A dlaczego ma Pan płacić? Bo żyej Pan w socjalistycznym państwie. Jakos sa kraje, gdzie podatki są rzedu 2%. 8. Kim ja jestem? Jeszcze pan nie pochwalił się swoim wykształceniem (chyba, ze nie ma się czym chwalić).
BEXA2005-12-09 14:23:46
Uważam, że nie ma Pan ni ksztyny racji... Dalsza dyskusja jest jednak bezsensowna. Pozdrawiam!
Kojak2005-12-09 14:58:33
Cóż - czymś się przecież musimy róznić. Jeden wierzy w gospodarke planową, drugi w wolnorynkową. A że wolonego rynku jak u nas nie było, tak nie ma, cały czas - nieprzerwanie od 1945 roku mamy gospodarkę planową (z róznym stopniem planowania) to mamy jak mamy. Uważam, ze problemy gospodarcze kraju mają bezpośrednie przełożenie również na sytuacje przedsiębiorstw, a istnienie związków zawodowych potwierdza tylko - co moim zdaniem słusznie autor felietonu zauważa - tezę, iż są to organizacje ograniczajace rozwój firmy tudzież katujące gospodarkę.
Komunizator2005-12-09 15:14:52
Kojak: 2700 zł brutto/176 godz to zarobki w PKM Gdynia, natomiast 3000 brutto/300 godz to zarobki kierowców w prywatnej firmie Gryf,gdzie kierowcy pracują na samozatrudnieniu. Chciałem wykazać dysproporcje między firmami gdzie działają zz ( PKM ) a tam gdzie ich nie ma ( Gryf ). Co do teorii Keynesa: to na jej założeniach były oparte powojenne gospodarki krajów zachodnioeuropejskich. Co do celów istnienia państwa zapomniałeś dodać,że opieka nad jednostkami słabszymi czy upośledzonymi to również konstytucyjny obowiązek. Obyś nie musiał z tego korzystać...Widzę,że blisk Ci do tez gospodarczych UPR. Są to bardzo ciekawe tezy ale przy jednym założeniu: wszystkie jednostki muszą postępować racjonalnie. Podobnie z tezami gosp. minionego ustroju,były prawdziwe przy założeniu,że wszyscy będą uczciwi. Jedną utopię zastępujesz drugą. Niestety na skutek permanentnej recesji spowodowanej liberalnym kursem naszej gospodarki na rynku pracy wystęuje nadwyżka podaży nad popytem. podaż ta generuje patologię,zasila szarą strefę i to są koszty społeczne,które w niedługim czasie odbiją się czkawką całemu społeczeństwu.
Jack2005-12-09 15:24:50
Kojak: A możeby tak niepotrzebne autobusy zapełnić niepotrzebnymi rencistami,chorymi,kalekami,emerytami,bezrobotnymi,samotnymi matkami z dziećmi, bezdomnymi, posadzić za kierownicami kierowców związkowców i spartańskim sposobem puścić to całe tałatajstwo w przepaść ? Dla takich jak Ty zwolenników teorii doboru naturalnego rozwiązanie idealne.
Kojak2005-12-09 18:35:57
Do komunizatora: wnioski z Twojego porównania są jasne, to wypłat ludzi zatrudnionych w PKM, gdzie działają zz dopłacają inni ludzie, zaś do wypłat ludzi "samozatrudnionych" nikt nie dopłaca. Co jest sprawiedliwe? Na teorii M. Friedmana powstała największa potęga gospodarcza świata U.S.A., zaś teorie Keynesa doprowadziły do tragicznej sytuacji gospodarczej państw zachodniej Europy (wystarczy przyjrzeć się kondycji funduszy emerytalnych). Ja nie mówiłem o konstytucji, bo ta jakoś twór żywy może sie dowolnie zmieniać. Przedstawiłem elementarne załozenia istnienia państwa. Co do załozeń gospodarczych UPR - mylisz się, uczciwość była wymogiem komunizmu. W gospodarce wolnorynkowej nieuczciwość to podcinanie gałęzi na której się siedzi, gdyż każdy pracuje sam na siebie, jak będzie oszukiwał to rynek go zweryfikuje. Kolejna sprawa, gdzie Ty widzisz liberalny kurs naszej gospodarki? Co? Gdzie tu jakiś liberalizm? Nadwyżka podazy nad popytem występuje w gospodarce socjalistycznej, tzn gospodarce centralnie planowanej, czyli w pewnym sensie w takiej jaką teraz mamy. Wolny rynek dąży do równowagi poytu i podaży. Zaś centralne planowanie powoduyje, że produkuje się coś, bo ktoś miał pracę, a nie po to, bo ktoś to chce kupić. Czkawką to się odbije ale socjalizm, zaś szara strefa wykazuej, że obywatele mają wiecej oleju w głowie niż elyty rządzące. Do jacka: pomoc emerytom, kalekom i innym potrzebujacym to nie sprawa państwowa, tylko instytucji charytatywnych. Jakos przed wymyśleniem socjalizmu nie było masowych pogrzebó emerytów
Komunizator2005-12-09 19:12:03
kojak: różnica w przetargach na obsługę linii komunikacyjnych między PKM a Gryfem jest minimalna ( 20 - 30 gr na wozokilometrze ) natomiast w płacach jest porażająca. Wniosek ? Właściciel Gryfu zagarnia część kasy należnej kierowom,korzystając z 20 % bezrobocia. Zarówno przewozy wykonywane przez PKM jak i przez Gryf finansowane są z podatków mieszkańców z tym że w PKM-ie jest to na korzyść kierowców a w Gryfie kierowcom rzuca się ochłapy. I tutaj jest odpowiedź na Twoje zapytanie odnośnie liberalizmu. ( kto da mniej ten jedzie, kto chce mniej ten pracuje ) Nasza dychawiczna gospodarka nie jest w stanie wchłonąć podaży na rynku pracy. Ta podaż jest spuścizną po poprzednim ustroju,kiedy ludzie czując bezpieczeństwo socjalne rozmnażali się ponad miarę. jeżeli mówisz o socjalistycznej czkawce to właśnie taki jest jej wymiar. Błędnie definiujesz popyt i podaż w gosp. socjalistycznej. Otóż gosp. socjalistyczna zwana była gosp. niedoboru,stąd między innymi ówczesne braki rynkowe gdyż planiści nie bardzo utrafiali z potrzebami społeczeństwa. Nie istniała produkcja dla produkcji,gdyż byłoby to marnotrawstwo. W socjaliźmie zawsze istniała przewaga popytu nad podażą ( w zakresie dóbr ) natomiast na rynku pracy sytuacja była odwrotna popyt na pracę olbrzymi,natomiast podaż znikoma,nie tylko z przyczyn politycznych ( polityka pełnego zatrudnienia ), ale także z powodu opóźnień technologicznych. Co do czasów przed socjalistycznych to mało który emeryt dożywał emerytury.
Jack2005-12-09 20:35:00
Kojak Jeżeli pozbawimy bezrobotnych zasiłku to wg Ciebie zmaleje bezrobocie. To na pewno,gdyż tym samym ci bezrobotni umrą z głodu. Pamiętaj nie wszyscy są kreatywni w równym stopniu. Tych odporniejszych instynkt samozachowawczy pchnie na drogę przestępstwa. Wierz mi dla ludzi pozbawionych dachu nad głową na skutek eksmisji groźba więzienia nie robi żadnego wrażenia...
joten2005-12-09 23:24:49
Kojak, proponuję stanąć na dowolnym przystanku w centrum miasta i zaobserwować napełnienie autobusów i oczekujących na przystankach. Proponuję również przypatrzyć się częstotliwości kursowania. To, że ktoś sobie wydumał, że słabnie zainteresowanie komunikacją miejską, niekoniecznie musi być prawdą.Zgadzam się z Panem w jednym: populistyczne teorie są nośne.
B. Mazur2005-12-13 15:03:21
Faaaaaajne, nie ma co ;-) Tak czytam te wszystkie wypowiedzi i muszę pogratulować profesorowi Bąkowskiemu burzy, jaką wywołał. Z tematu "związki zawodowe w komunikacji miejskiej" przeszło na metarozważania na temat wyższości gospodarki rynkowej nad interwencjonizmem lub odwrotnie. Ilość (i wielkość) wypowiedzi jest tak ogromna, że trudno ogranąć to wszystko. Spróbuję w punktach, ale na pewno będzie nieskładnie. 1) Dlaczego jako przykład gospodarki liberalnej, wolnorynkowej stawia się Stany Zjednoczone? W porównaniu z Argentyną czy Somalią to jest przeregulowany moloch. 2) Dlaczego związki zawodowe są kojarzone jako cokolwiek związanego z systemem - nazwijmy to socjalistycznym? Związki zawodowe są tworem jak najbardziej "kapitalistycznym" - skoro istnieje wolność rynkowa i obywatelska, to należy przyjąć logicznie, że związki zawodowe są niczym innym jak organizacją lobbystyczną, dokładnie taką samą jak izba adwokacka, lekarska, stowarzyszenie przedsiębiorców czy cech rzemieślniczy. Nie powinna nikogo dziwić działalność związków zawodowych, bo w zasadzie każda organizacja działa dla jakichś korzyści swoich "mocodawców" - zatem związki zawodowe są takim samym aktorem rynkowym jak każdy inny. To właśnie w gospodarce "sterowanej" ich rola jest wypaczona. 3) Jako ekonomistę cieszą mnie tak żywe dyskusje na tematy fundamentalne, jakich się nie widuje nawet na konfernecjach naukowych, jednak w tym wszystkim gdzieś jakby człowiek został zepchnięty na margines. Tylko w jednej wypowiedzi zauważyłem istotny akcent ludzki - to tam, gdzie powiedziano, że ingerencja państwa szkodzi kreatywności jednostek itd., z czym zresztą się zgadzam. Na samym wstępie należy się zastanowić, czy rynek rządzi ludźmi czy ludzie rynkiem. Budując system gospodarczy - należy pamiętać, że efektem przyjęcia określonej filozofii jest silnie powiązane z tym, co "dostaną" potem ludzie. I warto się zastanowić nad wyważeniem pomiędzy "bezpieczeństwem" bytu ludzi a ich "możliwością/zdolnością" do samodziałania - każdy z nas potrzebuje jednego i drugiego, mimo, że są to rzeczy wykluczające się. Niektórzy są bardziej skłonni do ryzyka i dla nich mniejsze znaczenie ma "bezpieczeństwo" bytu - potrafią grać va-banque i także wygrywać. Inni dla odmiany wolą spokój i nie przepadają za stresem związanym z prowadzeniem przedsiębiorstwa itd. - dla nich sytuacja braku np. kilkumiesięcznego zasiłku stanowi dyskomfot psychiczny dokładnie taki sam, jak dla pierwszego typu ludzi ograniczenie ich rozwoju na przykład poprzed ograniczenie możliwości postawienia w kasynie tylko do określonej kwoty. Problem ten przejawia się w najróżniejszych aspektach życia - na przykład w postaci "sprzeczności logicznej" między zapewnieniem większego bezpieczeństwa antyterrorystycnzego a naruszaniem wolności osobistej, lub - najbardziej wymowny przykład - na przykładzie systemu płac. Nie można zakładać (co często sięrobi), że ten, kto "preferuje" system płacy akordowej jest bardziej "chętny do roboty" niż ten, który woli mieć comiesięczną pensję. W wielu przypadkach właśnie brak comiesięcznej pensji powoduje niechęć do podjęcia pracy, ponieważ każdy z nas (prawie) chce mieć jakieś minimum zapewnione. Wyjściem z sytuacji jest system płacy stałej i dodatku "od efektów" i podobną logikę można odnieść do gospodarki. Oczywiście można odhumanizować system zupełnie i rozpatrywać na przykład samobójstwa czy poziom przestępczości wyłącznie w kategoriach "spadku siły nabyczej społeczeństwa" i wzrostu popytu na trumienki, lecz przyzwolenie na to, by słabszy odpadał z rynku w stosunku do przedsiębiostw jest jak najbardziej pożądane, ale już w stosunku do ludzi niekoniecznie - zanadto zbliżylibyśmy się do zwierząt. Mieszanie moralności i gospodarki nie jest najlepszym pomysłem, ale jeśli gospodarka ma być tworzona przez ludzi, to taki mix jest tylko logiczną konsekwencją przyjętych dwóch założeń (że ludzie są moralni i że gospodarka jest tworzona przez ludzi). 4) w powiązaniu do tego wcześniej można wskazać na bardzo wiele mierników tzw. wzrostu gospodarczego (czy rozwoju - w zasadzie to obojętne, jak to nazwać). I różne wskaźniki będą z pewnością świetnym polem do popisu dla ekonomistów. Ale powinno się jeszcze brać pod uwagę taki trochę trudny do zmierzenie czynnik jak zadowolenie ludzi z tego, czego na codzień doświadczają. Zarówno z tego, że mają zapewnione "bezpieczeństwo" bytu, z tego, że mogą się w nieograniczony sposób rozwijać (także przedsiębiorczość), z tego, że wychodzą na ulicę i jest spokój, nikt ich nie napadnie... Tego się nie mierzy, a odnoszę wrażenie, że zbyt często się o tym zapomina. 5) kolejna sprawa to wspomniana w dyskusji rola państwa. Wszystko ładnie, tylko że państwo też średnio "daje sobie radę" w wymienionych aspektach. Na przykład wspomniane Stany Zjednoczone mają armię na tyle słabą, że muszą korzystać w najtrudniejszych misjach z usług najemników. Świadczy to dobitnie, że nawet państwo zamiast "samemu" coś zapewnić, woli skorzystać z usług "przedsiębiorców". Jeszcze wyraźniej widać to w odniesieniu do policji - dziś praktycznie wszędzie widać różne firmy ochroniarskie "zastępujące" policjęw jej roli. Czy to sygnał, że policja sobie nie radzi? A może jest za droga? A może ochroniarze są sprawniejsi od policji? Tylko znów pytanie - czy bezpieczeństwo mają mieć tylko klienci marketu, czy także ci z całodobowego monopolowego w szemranej dzielnicy? Dziś można spokojnie "zreformować" poglądy liberałów na jeszcze bardziej liberalne, gdzie w modelu regulator publiczny zostanie jeszcze bardziej zredukowany. 6) Ostatnia rzecz, którą pozwolę sobie poruszyć, to wspomniany system ubezpieczeń. Podobno (bo nie będę udawał, że znam jakieś wyniki badań naukowych) ludzie są raczej skłonni do przewidywania, że będzie lepiej, a przynajmniej nie gorzej. Każdy jak gromadzi oszczędności to raczej z myślą o wakacjach niż zakupie wózka inwalidzkiego (wypadki owszem, ale nie mnie). Natomiast w życiu są pewne zdarzenia losowe, na które nie ma się wpływu i dotyczą ludzi dobranych w zasadzie przypadkowo (guz mózgu, obcięcie nóg, rak prostaty). I jednym z celów ubezpieczenia jest "równomierne rozłożenie ciężarów ryzyk, które dotyczą wszystkich". Jasne, że prowadzi to do patologicznej sytuacji, że np. "opłaca się" złamać sobie rękę, ale tak naprawdę to właśnie ubezpieczenia powodują ten podstawowy poziom "zabezpieczenia" bytu. I odpowiednie wyważenie tego powoduje wzrost (rozumiany jako zadowolenie ludzi). Paradoksalnie problem ten jest widoczny także w działalności sensu stricte gospodarczej - na przykład obowiązkowe ubezpieczenia komunikacyjne rzecz jasna powodują transfer od tych "lepszych" do tych pokrzywdzonych, ale w jakimś stopniu "pewność" tego, że jakiś pijak nie rozwali nam TIRa na pierwszym zakręcie i nie będzie z czego ściągnąć odszkodowania powoduje, że część osób (z tej risk-takers grupy) podejmie działalność w tej materii. PS. Doskonale zdaję sobie sprawę z trudności, jakie napotyka się próbując uzyskać odszkodowanie w ubezpieczalni. Ufff, ale się rozpisałem ;-)
Komunizator2005-12-16 17:57:44
Podsumowując dyskusję możemy powiedzieć tak: rola zz w aspekcie zmian w KM jest taka na jaką pozwala obecnie funkcjonująca Ustawa o ZZ i Kodeks Pracy czyli duża. Pamiętajmy,że uchwały zarządów zakładowych organizacji związkowych nt. zmian wymuszanych rynkiem są wypadkową interesów ( przeważnie doraźnych ) i mogą stanowić zagrożenie dla bytu firmy. Ale są też i tacy związkowcy,którzy przewidują w kateoriach lat a nie tygodni. To,że należy się jakieś świadczenie np. " wczasy pod gruszą " nie oznacza,że należy wchodzić w spór zbiorowy i strajkować. Lepszy w tym przypadku jest kompromis typu rozłożenie wypłaty świadczenia w czasie. Lecz kiedy firma dołuje totalnie to nie ma co się bawić w jakieś kompromisy. i brać co nasze a resztę z Fnduszu Garancyjnego. Kiedy pracodawca stoi przed dylematem: płacić faktury za paliwo,czy np. trzynastą pensję,to typowy roszczeniowiec powie: 13-kę i to natychmiast ! Natomiast rozsądny zaproponuje: 13-tkę na raty,resztę na paliwo. W przeciwnym razie stracimy zlecenia,a co za tym idzie - pracę. Prawdą jest,że postęp techn. ruguje ludzi z rynku pracy w celu obniżenia kosztów i utrzymania konkurencyjności na rynku. Tutaj rolę zz upatruję wtym iż żeby było prawdziwe " dobro firmy jest podstawą pomyślności pracownika " to pieniądze zaoszczędzone na restrukturyzacji powinny w pierwszej kolejności na przekwalfikowanie pracowników,a dopiero w ostateczności na ich odprawy. Rola zz w asekcie zmian polega na wyważeniu interesów pracodawcy i pracownika. Rozwój firmy jak najbardziej,natomiast nie nadmiernym kosztem pracowników,którzy nierzadko poświęcili dla niej zdrowie. Wszystko zależy od tego kogo załoga wybierze do reprezentowania ich interesów względem pracodawcy.
Kojak2005-12-17 10:33:12
O włąśnie to jest typowy związkowiec. 13 mu się zachciewa. A niby z jakiej racji kapitalista ma płacić 13? Dlaczego kapitalista ma być filantropem? teraz odpowiem panu Mazurowi. Związki zawodowe są kojarzone ze socjalizmem, gdyż w kapitaliźmie istnieć nie powinny. Otóż socjalizm za punkt honoru stawia sobie obrone pracownikó przed wyzyskiwaczami, a przepraszam bardzo - co jest celem związków zawodowych? Dziwne, że jakoś tam gdzie nie ma związków zawodowych (np. małe prywatne firmy) zakłady te rozwijają sie bardzo szybko, kapitalista sobiepan nie woła o 13 i 8 godzin pracy, tylko sam pracuje 10 godzin, by pomnażac swój majątek. Związki zawodowe są dla nierobów!
Komunizator2005-12-17 18:01:58
Kojak Pracodawca płaci 13-tki z tytułu takich a nie innych zapisów w Układzie Zbiorowym Pracy i nie widzę w tym żadnej filantropii. Mimo że zz kojarzysz z socjalizmem to ich powstanie należy zawdzięczać kapitalizmowi, a święto 1-go maja jest rocznicą protestu robotników p-ko wilczym prawom kapitalizmu. Niestety socjalizm za punkt honoru stawia sobie sprawiedliwszą redystrybucję dochodu narodowego,obrona praw pracowniczych jes tylko narzędziem do osiągnięcia tego celu. Apropos małych firm: pół biedy jeżeli " kapitalista sobiepan " własnymi rękami pomnaża swój majątek. Gorzej,gdy wykorzystując obecną sytuację na rynku pracy nakłania do 12 godzinnej harówy innych,płacąc minimalną płacę. ZZ są po to,żeby przeciwdziałać takim patologiom.
joten2005-12-17 20:15:29
Gdyby Kojak zadał sobie trud i popytał kierowców i mechaników zatrudnionych w prywatnych firmach o warunki pracy i płacy, gdyby popróbował tej pracy - inne teksty byśmy tutaj czytali. Kapitalista nie musi płacić trzynastki ani dawać innych grantów. Wystarczy, żeby płacił w terminie i rzetelnie wyceniał pracę. Jak jest w rzeczywistości, wystarczy popytać znajomych, którzy dali się złapać na obiecane złote góry i teraz pędzą na złamanie karku, bo każdy pełny kilometr to 9 eurocentów, a pusty połowę z tego. O warunkach socjalnych od razu zapomnij, bo dla tego jak piszesz kapitalisty, socjal kojarzy się z socjalizmem, więc u niego nie funkcjonuje. Z fanaberiami kierowców komunikacji miejskiej też trzeba walczyć. Zachciewa im się punktów socjalnych, a przecież jak świat światem kierowca lał na koło i powinien to dalej robić.....
AK2005-12-20 22:40:43
tak na marginesie dyskusji - przyklad z zycia....: Sąd Okręgowy w Kozienicach podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego, który stwierdził, iż były prezes zarządu PKS Kozienice oraz zastępca dyrektora technicznego bezprawnie zwolnili z pracy Mirosława Posłowskiego, przewodniczącego zakładowej "Solidarności" - informuje "Gazeta Wyborcza". Sąd zdecydował jedynie o obniżeniu grzywny, jaką będą musieli zapłacić skazani z 2000 zł do 1000 zł. Wyrok jest prawomocny. Sprawa dotyczy sytuacji z lutego 2005 r., kiedy to oskarżeni zwolnili związkowca, mimo że przebywał na zwolnieniu lekarskim. Wypowiedzenie uzasadniono m.in. tym, że nie podjął pracy na proponowanym stanowisku kierowcy. Więcej na: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3041475.html
Obserwator2005-12-22 01:21:42
Panowie widzę, że trafiłem na właściwą stronę. Dyskusja jest na właściwy temat czyli problemach komunikacji miejskiej, jej organizacji oraz sposobach finansowania.Ale dotyczy to wielkich aglomeracji! A czy zdajecie sobie sprawę z tego co dzieje się w mniejszych ,, grajdołkach''?Jaki kit wciskają nam organizatorzy komunikacji miejskiej oraz ,niestety- niektórzy... związkowcy?!Panowie jestem kierowcą autobusu z 30 letnim stażem kierowcy zawodowego,ale takiego ,,dziadostwa''jakiego doczekałem sie obecnie nigdy sobie nawet nie próbowałem wyobrazić! Komunikacją miejską a raczej jej organizacją zajmuja się ludzie , którym co najmniej, delikatnie mówiąc brakuje wyobrażni a o pracy kierowcy autobusu i przewozach pasażerskich nie mają zielonego pojęcia!Kierowca traktowany jest jak... szmata, o którą każdy sobie ,,gębę'' łącznie z butami...wyciera!Traktowani jesteśmy jak roboty,które nie potrzbują przerw na jedzenie,picie, oraz na załatwianie potrzeb fizjologicznych.A jesli już wygospodarujemy jakąś przerwę, to i tak nie ma gdzie iść za potrzeba, pozostaje... koło autobusu,bądż ,,dekiel do góry''w autobusie! Wymienić chciałbym kilka faktów. 1.Żle wykonane kursówki dla kierowców.Tj.brak przerw międzykursowych,[nie dla przerwy jako takiej] tylko po to aby zniwelowac opóżnienia powstałe z przyczyn niezależnych od kierowcow. Nie umieszczanie nowo ,,wymyślonych'' przystanków w kursówkach[a przecież kursówka jest dokumentem podstawą do wykonania zadania dla kierowcy. Żle i niestarannie powpisywane czasy w kursówkach,np:są kursówki w których odjazd z przystanku końcowego jest wcześniej niż... przyjazd na ten przystanek!Ogólnie kursówki mają bardzo drobny druk i są nie czytelne. 2.Czas pracy kierowców.Dla mnie regulamin czasu pracy kierowców dotyczy wszystkich jednakowo ,czy to na linii w komunikacji międzymiastowej czy też miejskiej.Pracowałem w komunikacji międzyniastowej a teraz od kilku lat w miejskiej.Praca w mięjskiej jest bardziej męcząca i trudniejsza niż w komunikacji międzymiastowej.W związku z tym jak jest z tym regulaminem o czasie pracy kierowcy w komunikacji miejskiej czyżby nas on nie dotyczył? Mamy pracowac bez przerw nawet po10-12 godzin aż padniemy?przecież my też wozimy ludzi i dużo więcej niż w komunikacji międzymiastowej!A na dodatek cały czas w terenie zabudowanym i w ruchu miejskim! 3.Wynagrodzenie za pracę! Otuż mamy stawkę godzinową[bardzo śmieszną]i do tego premię tzw.motywacyjną.Tą premią jest... premia za ilość przejechanych kilometrów.Premia ta stanowi srednio 50-60 % dziennej płacy za pracę. Natomiast na niektórych[kilku]trasach nawet 90% dziennego zarobku w porównaniuz płacą za godziny! DO czego zmierzam.Z tego co wiem od ponad 20 lat obowiązuje zakaz premiowania za ilość przejechanych kilometrów, oraz za ilość przewiezionego ładunku, gdzie ładunkiem u nas są poprostu ludzie.Stosowanie tej premii jest zabronione jeśli zagraża to bezpieczeństwu w tym przypadku pasażerom.To, że zagraża jest bardzo łatwo udowodnić.Niestety jeżdzimy dopóty przysłowiowe koła się kręcą,ponieważ mamy przy takim ustawieniu systemu płacy z premii większe pieniądze niz za stawkę godzinową.A są linie o ponad 200 km.[razy0,15 zł]+stawka godzinowa[5,20 zł].Premia ta stosowana jest po to aby oszczędzać na pieniądzach wydawanych na części do autobusów, oraz aby było mniej stawiania autobusów na stację obsługi.Szefostwo się cieszy bo są oszczędności ,mechanicy również ,bo nie mają co robić,natomiast kierowcy jeżdżą do końca dopóty coś się nie urwie , narażając siebie i pasażerów na niebezpieczeństwo.Jesteśmy wbrew prawu, jedyną grupą zawodową kierowców autobusów w zakładzie pracującą na... akord. Na zakończenie chciałbym jeszcze dodać, iż firmą ,która prowadzi komunikację miejską o której piszę jest ZKM BIELAWA NA DOLNYM ŚLASKU.Jest to Zarząd Komunikacji Miejskiej z siedzibą w BIELAWIE. Jest to firma ,któras nie ma nic, nie ma ludzi czyli kierowców nie ma autobusów. nie ma mechaników i stacji obsługi,nie ma o niczym zielonego pojęcia,ale ,,zbija ...kasę to jest najważniejsze.Tylko czyim kosztem i na jakich zasadach?!!! Sprzęt do wykonywania zadań przewozowych, [przeważnie na 50%sprawny wnajmuje ZKM BIELAWA w PKS Dzierżoniów oraz SKA Dzierżoniów.
Dodaj komentarz (może pojawić się z 15 minutowym opóźnieniem)




InfoBus nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy.Mechanizm komentowania służy merytorycznej dyskusji dotyczącej informacji oraz materiałów umieszczanych w portalu infobus.pl. Pragnąc przestrzegać obowiązującego prawa oraz zachować merytoryczny charakter dyskusji informujemy, że komentarze pozamerytoryczne, obraĽliwe, utrzymane w tonie lekceważącym osoby trzecie lub zawierające jednoznaczne oskarżenia wobec tych osób będą usuwane. InfoBus zastrzega również sobie prawo redakcji bądĽ skrótów pojawiających się na portalu opinii.

Redakcja

Karol Wach
Karol Wach
redaktor prowadzący
Aleksander Kierecki
Aleksander Kierecki
redaktor naczelny
Kontakt:
a.kierecki@transinfo.pl
+ 48 71 750 1976
+ 48 506 03 71 71
Załóż swój blog

Polecamy czasopisma

Prawo

Bartosz Mazur
Bartosz Mazur
1 Czerwca 2013, 23:53:52 czytane 10780 razy 0 komentarzy RSS wpisy

Na gorąco

Karol Wach
Karol Wach
KaWa na ławie
16 Maja 2014, 15:41:13 czytane 1751 razy 2 komentarzy RSS wpisy

Zarządzanie

Wojciech Bąkowski
Wojciech Bąkowski
20 Stycznia 2014, 13:49:13 czytane 5165 razy 1 komentarzy RSS wpisy
Michał Wolański
Michał Wolański
29 Maja 2013, 9:46:01 czytane 9075 razy 8 komentarzy RSS wpisy
Adam Fularz
Adam Fularz
19 Września 2012, 11:55:08 czytane 12312 razy 11 komentarzy RSS wpisy
Tomasz Adamkiewicz
Tomasz Adamkiewicz
Słupsk i transport publiczny
18 Kwietnia 2011, 21:32:39 czytane 22827 razy 2 komentarzy RSS wpisy
Przemysław Lewicki
Przemysław Lewicki
Szczecinek i komunikacja publiczna
6 Listopada 2010, 10:58:29 czytane 26178 razy 6 komentarzy RSS wpisy

Technika

Grzegorz Pluta
Grzegorz Pluta
Systemy Informacji Pasażerskiej
27 Czerwca 2014, 22:04:11 czytane 29306 razy 3 komentarzy RSS wpisy

Busblogi

Szymon Klemba
Szymon Klemba
Transport zbiorowy w aglomeracji łódzkiej
16 Grudnia 2011, 22:38:26 czytane 9343 razy 1 komentarzy RSS wpisy
Marek Sieczkowski
Marek Sieczkowski
Być kierowcą
13 Stycznia 2012, 15:07:17 czytane 7167 razy 1 komentarzy RSS wpisy
Andrzej Pionka
Andrzej Pionka
Za zachodnią granicą
1 Sierpnia 2012, 23:58:39 czytane 6073 razy 2 komentarzy RSS wpisy